Masz wiedzę, ale nie masz pomysłów na content? Nie chodzi o brak kreatywności
Czas czytania: 9 minutZróbmy szybki eksperyment.
Wyobraź sobie, że siedzisz z kimś przy kawie i ta osoba pyta o twoją pracę. Co robisz, jak pomagasz klientom, na co zwracasz uwagę, czego ludzie nie wiedzą o twojej branży itp.
Ile będziesz w stanie o tym opowiadać? 10 minut? 20? Godzinę?
Ale gdy siadasz do komputera, żeby stworzyć post na LinkedIn albo artykuł na blog, jest inaczej. Nagle ta sama głowa, która przed chwilą produkowała jedno zdanie za drugim, natrafia na dziwną blokadę. Podsuwa ci tylko jedną myśl: „Nie mam o czym pisać”.
Masz wiedzę, masz doświadczenie. Jednak w momencie, gdy trzeba wybrać konkretny temat, żaden nie wydaje się dość dobry.
Masz pomysły, tylko je odrzucasz
W internecie jest wiele poradników, jak robić content marketing. Znajdziesz tam wskazówki w stylu „zapisuj pytania, które ludzie ci zadają” albo „zbieraj obserwacje z branży”.
To dobre rady, ale czasem nie wystarczają.
Bo większość ekspertów, których znam, nie ma problemu z wymyślaniem tematów, tylko z decyzją, który wybrać.
Gdyby ktoś nagrał twoje rozmowy z klientami z ostatniego miesiąca i je spisał, miałbyś materiał na kilkanaście merytorycznych postów albo kilka dłuższych artykułów.
Gdyby ktoś zebrał twoje odpowiedzi na maile, w których tłumaczysz klientom, jak coś działa, byłoby tego jeszcze więcej.
Problem polega na tym, że w momencie, kiedy siadasz do pisania, odpalasz wewnętrzny filtr. Eliminujesz jeden temat za drugim aż nic nie zostaje.
Tak naprawdę to są 4 filtry. Sprawdźmy, które działają u ciebie.
1. „To jest zbyt proste, żeby o tym mówić”
Ten mechanizm uruchamia się najczęściej.
Zajmujesz się swoją dziedziną od lat. To, co kiedyś było dla ciebie nowe i ekscytujące, dziś jest rutyną. I kiedy szukasz tematów na treści, automatycznie odrzucasz wszystko, co znasz.
„Przecież każdy to wie.”
„To jest zbyt proste i oczywiste.”
„Nie chcę wyjść na kogoś, kto tłumaczy banały.”
Tyle że to, co jest oczywiste dla ciebie po 10 latach w branży, nie jest oczywiste dla osoby, która styka się z tematem po raz pierwszy albo drugi. Albo nawet trzeci, ale wciąż nie do końca rozumie.
Podam ci przykład z własnego doświadczenia.
Niedawno nagrałem odcinek podcastu o tym, że zamiast zarządzać czasem, lepiej zarządzać energią. Że godzina pracy, kiedy jesteś wypoczęty, daje lepsze efekty niż trzy godziny, kiedy jesteś zmęczony. I że chronotyp zmienia się z wiekiem, więc to, o której godzinie pracujesz najefektywniej, nie jest ustalone raz na zawsze.
Chodzi o to nagranie:
Temat wydawał mi się tak oczywisty, że zastanawiałem się, czy w ogóle o nim mówić.
A tymczasem po publikacji ten odcinek okazał się numerem 2 spośród dziesięciu, które ostatnio wypuściłem. I zebrał pozytywne komentarze.
Bywa też odwrotnie. Odcinki, z których jestem naprawdę dumny, bo wydają mi się wyjątkowo dobre, dostawają feedback na przeciętnym poziomie. Według mnie się wyróżniają, ale według odbiorców – niekoniecznie.
Po 17 latach prowadzenia podcastu i ponad 500 odcinkach wiem, że nie jestem w stanie przewidzieć, czy temat jest „wystarczająco interesujący”.
Twoja perspektywa też jest skrzywiona przez lata doświadczeń. Coś, co tobie wydaje się banalne, dla odbiorców może być momentem olśnienia.
2. „Ktoś już o tym mówił (lepiej ode mnie)”
Drugi filtr działa tak: patrzysz na temat i odrzucasz go, bo wiesz, że ktoś inny z twojej branży opublikował już świetną treść na ten temat. Być może nawet zrobił z tego całe szkolenie.
I rezygnujesz. Bo po co powtarzać coś, co już zostało powiedziane?
Ale zastanów się przez chwilę. Tematy w content marketingu nie są wyjątkowe. Nigdy nie były. Zawsze dotyczą klientów: ich problemów, potrzeb, wątpliwości, błędów. Każda branża ma stały zestaw zagadnień, wokół których się kręci.
Oryginalność treści nie bierze się z tematu. Bierze się z tego, jak go nasycisz własnymi doświadczeniami i detalami.
Wyobraź sobie dwóch przewodników górskich, którzy prowadzą grupy na ten sam szczyt, tą samą trasą. Jeden skupia się na geologii skał, bo to jego pasja. Drugi pokazuje, gdzie rosną jadalne rośliny i gdzie się schronić w razie potrzeby, bo kiedyś zgubił się w górach i musiał przetrwać noc. Identyczna trasa, ale doświadczenie turystów zupełnie inne.
Z treściami jest podobnie.
Dwóch ekspertów pisze artykuł o radzeniu sobie z trudnymi klientami. Jeden ilustruje go historią z branży budowlanej. Inny mówi o swoich przygodach w IT. Obaj piszą o tym samym, ale w efekcie powstają dwa kompletnie różne teksty.
Twoi odbiorcy nie czytają wszystkiego, co ukazuje się na dany temat. Czytają treści od ludzi, którym ufają. A jeśli ufają tobie, to wolą poznać twoją wersję niż polegać na cudzej.
3. „Ten temat nie jest wystarczająco dobry”
Trzeci filtr to wewnętrzny cenzor, który blokuje większość tematów, żeby „dbać o najwyższą jakość”.
Siadasz do pisania i przeglądasz listę pomysłów. Ten za prosty. Ten za wąski. Ten nie dość odkrywczy. Ten już ktoś poruszył. Ten nie pasuje do wizerunku, jaki chcesz budować. I tak dalej, aż lista się kończy, a ty nie masz nic.
Znam to. Przez lata nagrywania podcastu bywały momenty, gdy miałem wrażenie, że wyczerpałem wszystkie dobre tematy. Czyli takie, które interesują szeroką grupę słuchaczy, są świeże i nie były omawiane wcześniej.
Ale wystarczyła chwila odpoczynku, mentalnego resetu – i okazywało się, że to nieprawda. Skupiałem się na konkretnym wątku szerszego tematu albo znajdowałem inną perspektywę, która pozwalała mi w świeży sposób przedstawić coś, o czym mówiłem już wcześniej.
- Mówiłem już o content marketingu, tym razem mogę skoncentrować się na tym, co zmienia AI w tworzeniu treści marketingowych.
- Mówiłem już o szukaniu niszy i specjalizacji, tym razem mogę pokazać, jak budować markę osobistą mając wiele kompetencji.
- Mówiłem już o blokadach przy autopromocji, tym razem mogę omówić szczegółowo sposoby na pokonanie syndromu oszusta.
Bo twojej pozycji eksperta nie buduje jeden genialny temat.
Buduje ją biblioteka treści, które tworzysz. Konsekwentna obecność, która pokazuje, jak myślisz, jak podchodzisz do problemów, jakie masz doświadczenia.
Każdy nowy post, artykuł, odcinek podcastu to kolejna cegła, która składa się na twój ekspercki wizerunek. Odbiorca dostrzega pojedyncze cegły, ale wyrabia sobie opinię o tobie, patrząc na cały budynek.

Jeden „przeciętny” temat, który opublikujesz, jest wart więcej niż dziesięć „genialnych”, które zostały w głowie.
Tym bardziej, że (jak ustaliliśmy wcześniej) autor nie zawsze umie przewidzieć, która treść spodoba się odbiorcom.
4. „Mam tyle tematów, że nie wiem, który wybrać”
Czwarty filtr działa trochę inaczej niż pozostałe. Nie chodzi o odrzucanie tematów, tylko o paraliż, który pojawia się, gdy masz ich za dużo.
Być może znasz się dogłębnie na swojej branży. A być może masz wiedzę z wielu obszarów. Tak czy inaczej, każdego dnia mógłbyś pisać o czymś innym. I właśnie to cię blokuje, bo nie wiesz, od czego zacząć. Każdy temat wydaje się równie dobry… albo równie niewystarczający.
Mam na to konkretne rozwiązanie, które stosuję od lat.
Zamiast wybierać z nieskończonej listy, wyznacz kilka obszarów tematycznych, w których się obracasz. U mnie jest ich sześć:
- content marketing,
- marka osobista,
- zarabianie na wiedzy,
- pozyskiwanie klientów,
- planowanie biznesu solo,
- produktywność i rozwój.
Co to zmienia?
Zamiast zastanawiać się „o czym dziś napisać” (pytanie paraliżujące, bo ma nieskończenie wiele odpowiedzi), decyduję: „z którego z moich sześciu obszarów powinienem tym razem wziąć temat?”. Taki wybór jest dużo łatwiejszy. Zwłaszcza że w każdym obszarze mam wcześniej rozpisane pomysły na tematy za pomocą mojego Planera Treści.
Planer Treści
Twórz treści, które się wyróżnią. Zaplanuj tematy na cały rok w jeden dzień, dziel się wiedzą w oryginalny sposób i przyciągaj klientów!
Jest jeszcze jedna rzecz, którą odkryłem, tworząc treści od lat.
Mogłoby się wydawać, że mając za sobą ponad 500 odcinków podcastu, muszę się powtarzać, bo powiedziałem już o wszystkim.
To prawda, że zupełnie nowe tematy pojawiają się rzadko. Ale zmiany wokół nas zachodzą cały czas. Ty też się zmieniasz.
Wracanie do tematów, którymi zajmowałeś się 3 lata temu, z pytaniem „jak to wygląda dzisiaj?” daje w efekcie zaskakująco świeży materiał. I nikt poza tobą nie pamięta, że kiedyś już o tym mówiłeś.
Co robić, zamiast szukać kolejnych pomysłów na tematy
Jeśli dotarłeś do tego miejsca, pewnie rozpoznałeś w sobie przynajmniej jeden z tych filtrów. Może dwa. Może wszystkie cztery naraz.
I tu pojawia się pytanie: co z tym zrobić?
Wcześniej podałem ci przykłady moich rozwiązań, ale mam jeszcze jedno proste ćwiczenie.
Przez najbliższe dwa tygodnie, za każdym razem, gdy pomyślisz „to nie jest dobry temat”, „o tym już ktoś mówił” albo „to zbyt oczywiste”, zapisz ten pomysł. Nie po to, żeby od razu go wykorzystać. Po to, żeby zobaczyć, ile materiałów odrzucasz odruchowo, nie dając im szansy.
Pod koniec drugiego tygodnia przejrzyj tę listę.
Odkryjesz, że masz o czym pisać. Tyle że zawsze znajdujesz powód, żeby tego nie robić.