Zanim zmarnujesz czas na tworzenie kursu online, przeczytaj to

Kursy online były w ostatnich latach świetnym sposobem na zarabianie, ale jeżeli dziś się za to zabierasz, może się okazać, że zmarnujesz czas.

Dlaczego? Bo twój kurs nikogo nie zainteresuje.

Powiem ci, jaka może być tego przyczyna i co możesz zrobić, żeby to zmienić.

Kursy online – idealne rozwiązanie dla soloprzedsiębiorców?

Tworzenie kursów online wydaje się idealnym sposobem, aby soloprzedsiębiorca rozwijał biznes bez pracowników.

Koszt publikacji produktów cyfrowych – w przeciwieństwie do tworzenia książek czy rękodzieła – jest praktycznie zerowy. Tworzysz coś raz i sprzedajesz wiele razy.

W dodatku marketing i sprzedaż da się zautomatyzować, a same produkty online pozwalały też do tej pory całkiem dobrze zarobić.

Wygląda jednak na to, że coś się zmieniło. Niecałe 2 tygodnie temu na kanale Pata Flynna na YouTubie pojawiło się wideo o tym, że era produktów informacyjnych się skończyła. Pat powiedział o 2 problemach:

  • informacje straciły wartość (kiedyś ludzie cenili informację, teraz cenią czas)
  • tylko 5-15% klientów przerabia kursy w całości

Skupmy się więc na razie na tych problemach.

Problem: ludzie nie cenią informacji, tylko czas?

To prawda, że mamy więcej informacji niż kiedykolwiek, ale to nie znaczy, że informacje przestały być cenne. Prawda jest taka, że te informacje są często niskiej jakości.

Mamy do czynienia z szumem informacyjnym, czyli dużą ilością informacji o niskiej wartości (clickbaity, wpisy tworzone pod SEO, informacje są źle podane lub nieaktualne, teksty tworzone przez AI cytują inne teksty tworzone przez AI…).

Z mojego punktu widzenia dziś liczą się zarówno czas, jak i informacja – pod warunkiem, że ta druga jest naprawdę dobrej jakości.

Problem: tylko 5-15% osób, które kupują kursy, przerabia je w całości?

Moim zdaniem to nie jest żaden problem, ale zupełnie normalny rezultat.

Przecież skoro tylko 6-8% osób dotrzymuje postanowień noworocznych (choć dotyczą one najważniejszych sfer życia: zdrowia i finansów), to odsetek ukończenia 5-15% mówi nam coś nie tyle o kursach, co o ludziach.

Dlaczego tak jest przy kursach, szkoleniach czy książkach?

Kiedy chcemy się czegoś nauczyć, przechodzimy przez tzw. drabinę kompetencji, która składa się z 4 etapów:

  • nieświadoma niekompetencja (nie wiem, czego nie wiem, ale zaciekawienie i początkowy entuzjazm sprawiają, że chcę się tego nauczyć, więc kupuję kurs)
  • świadoma niekompetencja (wiem, czego nie wiem, i orientuję się, że trochę tej nauki jednak jest, że to nie jest takie proste i przez to nie idę dalej)
  • świadoma kompetencja (wiem, że coś umiem)
  • nieświadoma kompetencja (po prostu wykorzystuję swoją wiedzę i umiejętności)

Problem polega na tym, że wiele osób poddaje się już na etapie świadomej niekompetencji…

Ale to nie wszystko.

Istnieje coś takiego, jak efekt Dunninga-Krugera opisany przez 2 amerykańskich psychologów 25 lat temu. Chodzi w nim o to, że osoby o niskiej kompetencji w określonej dziedzinie przeceniają swoje umiejętności. Wszyscy tak mamy – taki nadmierny optymizm jest częścią ludzkiej natury.

Kupując kurs, wydaje nam się, że wiedzę z niego wdrożymy łatwo, a to wymaga wysiłku, więc się zniechęcamy.

To wszystko nie oznacza jednak, że twórcy kursu nie mogą nic z tym fantem zrobić. Bo przecież im większy procent użytkowników przerobi kurs, tym lepiej. Warto więc się starać, żeby im pomóc.

Wiem z własnego doświadczenia, że ludzie, którzy przerobili mój kurs dla podcasterów PodcastPro™ i wypuścili swoje podcasty, zdecydowanie częściej polecają go innym.

Okazuje się więc, że problem nie polega na tym, że mało osób przerabia kursy, tylko że twórcom kursów zależy wyłącznie na tym, żeby kasa się zgadzała. W efekcie nie robią nic, żeby zmotywować uczestników do działania.

Czy kursy online nadal są potrzebne?

Z mojego punktu widzenia – tak. Ludzie ciągle potrzebują kogoś, kto pomoże im rozwiązać konkretny problem i opanować potrzebną umiejętność.

Więc jeżeli nie chcesz zmarnować czasu na tworzenie kursu online, którego nikt nie kupi i który nikomu nie pomoże, pomyśl o tym, jak rozwiązać realne problemy klientów:

  • co zrobić, żeby twój kurs był lekarstwem na szum informacyjny?
  • co zrobić, żeby jego przerobienie było jak najłatwiejsze?

Rozwiązania, czyli jak stworzyć dobry kurs online

Podam ci 5 sposobów, jak konkretnie ja rozwiązuję powyższe problemy – a ty możesz to wykorzystać u siebie.

1. Zadbaj o to, aby w kursie znajdowały się tylko zweryfikowane treści.

Ja uczę rzeczy, które dobrze znam, lub pokazuję moje sposoby, jak rozwiązuję konkretne problemy.

2. Twórz kaloryczne treści.

Staraj się nie rozgadywać i serwuj kursantom samą esencję. Projektowanie kursu polega na tym, żeby dać uczestnikowi wiedzę, która mu pomoże, i nic więcej, żeby go nie przytłoczyć.

Przykładem mogą być moje warsztaty Planer Treści, Tworzenie ofert z ChatGPT czy System Pozyskiwania Opinii Klientów. Każdy z nich trwa ok. 40-60 minut i dostarcza rozwiązanie konkretnego problemu. Z kolei w kursie dla podcasterów PodcastPro™ skondensowałem ponad 20 lat doświadczeń przed mikrofonem w 6 godzinach.

3. Podawaj wiedzę tak, żeby kursantowi łatwo było za nią podążać.

Dobrze ułożony kurs to proces, który prowadzi uczestnika jak GPS najszybszą i najłatwiejszą trasą. Dobrym pomysłem są różne materiały dodatkowe (checklisty, szablony, wzory, ściągi), które ułatwiają wdrożenie wiedzy z kursu.

4. Zadbaj o aktualność kursu.

Chodzi o to, żeby nie wprowadzać kursantów w błąd. Mój kurs dla podcasterów PodcastPro™ miał 3 duże aktualizacje w ciągu 6 lat oraz niezliczoną ilość małych.

5. Rozwijaj kurs razem z klientami.

Do mojego warsztatu Tworzenie ofert z ChatGPT dołożyłem kilka bonusowych komend, których potrzebowali kursanci, a do Systemu Pozyskiwania Opinii Klientów dodałem wideo pokazujące przykład automatyzacji.

Nie chodzi o to, żeby w nieskończoność dorzucać nowe materiały, tylko żeby każda poprawka ułatwiała życie klientowi.

Podsumowanie

Jeżeli nie chcesz zmarnować czasu na tworzenie kursu online, którego nikt nie kupi i który nikomu nie pomoże, pamiętaj, że kursu nie kupuje się dla samej wiedzy.

Wiedza jest w internecie za darmo.

Kursy kupuje się, żeby:

  • uczyć się od zaufanej, sprawdzonej osoby
  • dostać skondensowaną i przefiltrowaną wiedzę
  • nie tracić czasu na szukanie (bo czas ma realną wartość)
  • iść krok po kroku (bo czasem nawet nie wiemy, czego szukać)

No i oczywiście kursy nie są jedynym rodzajem produktu cyfrowego, jaki możesz zaoferować klientom. Ale to już temat na zupełnie inny odcinek.

Aby używać odtwarzaczy multimedialnych, musisz wyrazić zgodę na użycie plików cookies usług odtwarzaczy
Ok, zgadzam się
Na stronie zostały wykorzystane linki afiliacyjne. Jeżeli wejdziesz przez nie na stronę sprzedawcy i dokonasz zakupu, sprzedawca podzieli się ze mną częścią swojej marży (nie wpływa to na twoją cenę). Wymieniam wyłącznie te produkty i usługi, z których rzeczywiście korzystam i jestem z nich zadowolony.