Jak zarabiać na polecaniu produktów przez programy partnerskie? Skuteczna afiliacja bez poczucia winy

Jeśli słowo „afiliacja” budzi w tobie skojarzenia ze spamowaniem, naciąganiem albo nieuczciwymi recenzjami, to prawdopodobnie przynajmniej raz zdarzyło ci się zetknąć z afiliacją, którą ktoś robił bardzo źle.

Zarabianie na polecaniu cudzych produktów to jeden z pierwszych kroków do monetyzowania swojej działalności online – bloga, podcastu albo kanału na YouTubie. Często jednak towarzyszą nam obawy: czy to nie wstyd zarabiać na swoich odbiorcach, może nie warto się narażać na hejt – jeszcze pomyślą, że chcemy im coś wcisnąć?

Tymczasem współpraca afiliacyjna prowadzona strategicznie, z głową i uczciwie może przynieść wiele korzyści – i to nie tylko polecającemu, ale także osobom, które z tego polecenia korzystają i kupują rekomendowany produkt lub usługę. Co to jednak znaczy: strategicznie, z głową i uczciwie? Jak rozpocząć współpracę afiliacyjną i jak polecać produkty, nie tracąc wiarygodności w oczach swoich odbiorców? Zapytałem o to Ewę Dudek, założycielkę sieci afiliacyjnej webePartners.

Nowy Google Analytics 4 – cała prawda o twoim biznesie? Bezpłatny live z Maciejem Lewińskim Zarejestruj się TERAZ!

Linki do osób i firm wymienionych
w tym odcinku podcastu

Prezent dla słuchaczy

Jak wygenerować link afiliacyjny
Jak wygenerować link afiliacyjny w 30 sekund? Dołącz do Klubu MWF i pobierz praktyczny przewodnik Chcę to 

3 rzeczy do zrobienia po wysłuchaniu tego podcastu

  1. Określ kategorię produktów, które możesz polecać swoim odbiorcom. Powinno to być coś, co ich zainteresuje, a jednocześnie coś, na czym się znasz lub co możesz przetestować. Ważne, żeby było to spójne z treściami, które prezentujesz na swoim kanale komunikacji.
  2. Zarejestruj się w sieci afiliacyjnej oferującej produkty, które będziesz polecać.
  3. Zacznij polecać! Możesz dodać linki afiliacyjne w archiwalnych wpisach na blogu, w których pojawiły się już wzmianki na konkretny temat. Możesz także zaplanować nowe wpisy, w których będziesz działać w ramach afiliacji. Opracuj strategię – dobrym pomysłem jest na przykład publikowanie raz na jakiś czas rankingów i zestawień z omówieniem poszczególnych produktów.

Podcast do czytania

Marek Jankowski: Afiliacja to zarabianie w internecie poprzez polecanie cudzych produktów. Twoja sieć afiliacyjna webePartners działa już od ponad 11 lat, co w świecie online równa się chyba stuleciu! Jesteś w stanie podać przykłady firm i osób, które zaczynały współpracę z wami od zera, a w tej chwili zarabiają na afiliacji całkiem przyzwoite pieniądze?

Ewa Dudek: Mamy takich długodystansowych klientów zarówno po stronie wydawców, jak i reklamodawców. Niektórzy wręcz zaczynali razem z nami.

Jednym z takich przykładów jest serwis rabatowy Picodi, który zarejestrował się u nas jako wydawca dokładnie 10 lat temu, a dziś jest jedną z największych tego typu platform w Polsce, która działa na 44 rynkach na świecie i zarabia naprawdę dużo. Afiliacja jest jednym z głównych źródeł ich przychodów.

Również Ola Budzyńska, Pani Swojego Czasu, nie wstydzi się tego, że zaczynała u nas jako afiliantka. Na początku swojej dynamicznej kariery polecała produkty innych, a teraz współpracuje z nami jako reklamodawca i zachęca innych wydawców do rekomendowania jej produktów.

Czy przypominasz sobie jakiegoś wydawcę, który na pierwszy rzut oka nie wydawał się zbyt atrakcyjny, a jednak całkiem skutecznie działał w afiliacji?

Jak najbardziej! Często patrząc na jakąś stronę, wydaje nam się, że nic z tego nie będzie, a okazuje się, że tam jest ruch i społeczność, ludzie oglądają, reagują… Wniosek z tego taki, że nasz gust nie musi być wyznacznikiem sukcesu i rozstrzygać o tym, co się sprzedaje i podoba innym.

Masz dostęp do przekroju rynku, możesz porównać zarobki różnych firm i osób. Jaka kwota jest w Polsce w zasięgu przeciętnego wydawcy, a jakie zarobki są sufitem, do którego docierają tylko najlepsi? Innymi słowy: ile można zarobić na współpracy afiliacyjnej?

Najwyższe zarobki wynoszą kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Realna kwota, którą mogą osiągnąć mniejsi wydawcy, to ok. 3-5 tysięcy złotych. To średnia, którą można bez problemu wygenerować.

Najlepsi wydawcy zarabiają na afiliacji po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie

Muszę też zaznaczyć, że ja podaję dane z naszej sieci, a często bywa tak, że jeden wydawca działa w kilku sieciach lub bezpośrednio w programach partnerskich reklamodawców.

Czy zauważyliście w swoich statystykach jakikolwiek wpływ pandemii na przychody uzyskiwane w ramach współpracy afiliacyjnej? Z jednej strony pandemia wiąże się z kryzysem, więc ludzie ograniczają wydatki, ale z drugiej – handel internetowy zyskał, bo ludzie przenieśli się z zakupami do świata online.

Przyznam, że z naszej perspektywy wygląda to dobrze. Rzeczywiście początkowo obawialiśmy się, że ludzie będą ograniczać wydatki ze strachu, że mogą stracić pracę, ale tak się nie stało. Choć oczywiście nawet w e‑commerce znajdą się branże, które na pandemii straciły lub po prostu nie zyskały.

W bazie naszej sieci mamy ponad 400 reklamodawców, ponad 3,5 miliona produktów z różnych kategorii, więc każdy znajdzie coś dla siebie. To jeden z powodów, dla których obroty wzrosły.

W niektórych branżach czy sklepach te obroty wzrosły dwu- albo trzykrotnie. Tegoroczne przychody z okresu kwiecień-maj możemy porównywać z przychodami uzyskiwanymi zwykle w okresie listopad-grudzień, kiedy obroty w e‑commerce i handlu w ogóle są wysokie.

Amazon powiedział, że w tym roku święta przyszły wcześniej, bo ludzie przesunęli zakupy na trzeci kwartał. Ciekawe, czy to oznacza, że czwarty kwartał będzie słabszy czy święta jednak się rozciągną i czwarty będzie równie dobry, jak trzeci.

Ja liczę na to, że będzie równie dobry, a nawet lepszy! Zamknięcie w domu i zwyczajna nuda mogą motywować ludzi do robienia zakupów przez internet. Mają czas, żeby się zastanowić i wszystko przeanalizować. Poza tym mniej wydajemy na kino, teatr czy restauracje, więc jakiś tam budżet zostaje.

Współpracujesz z wieloma sklepami internetowymi z najróżniejszych branż, więc masz możliwość wyłapania pewnych trendów, które mogą przydać się osobom chcącym zarabiać na afiliacji. Jakie cechy wspólne mają wydawcy, którzy generują u was największe przychody?

Przede wszystkim są konsekwentni w działaniu i mają pomysł na biznes online. Podążają za trendami i działają kompleksowo, nie ograniczając się do jednego medium. Dzisiaj nie można już tylko pisać blog, warto dołożyć do tego też kanał na YouTubie. Poza tym słuchają swoich odbiorców i dają im to, czego oni potrzebują. No, i są pracowici, bo biznes online jest wbrew pozorom bardzo wymagający – trzeba robić wiele rzeczy naraz.

Co rozumiesz przez konsekwencję?

Chociażby systematyczność publikowania treści. To szczególnie istotne w przypadku mniejszych twórców internetowych, z którymi reklamodawcy najchętniej nawiązują dziś współpracę. Najbardziej pożądani są twórcy contentowi, którzy dostarczają ruch wartościowy i wysoko konwertujący, choć niekoniecznie duży. Tacy twórcy są w stałej komunikacji ze swoimi odbiorcami.

Mówiłaś też o podążaniu za trendami. Czy można podpiąć pod to podążanie za konkretnymi, najbardziej rozchwytywanymi w danym sezonie produktami?

Na pewno też. My też staramy się podpowiadać wydawcom na bazie naszych statystyk, co w danym okresie jest najpopularniejsze i co warto polecać.

W grudniu są to zabawki, gadżety, książki i gry; wiosną – rowery i inny sprzęt do przemieszczania się na świeżym powietrzu, akcesoria ogrodowe, zdrowa żywność…

Poczekaj, poczekaj! Jak ja jako twórca internetowy mam zdobyć zaufanie odbiorców, pisząc raz o rowerach, innym razem o ogrodzie, a jeszcze innym o kolejnej rzeczy?

Kluczowe jest dopasowanie rzeczy, które polecamy, do contentu, jaki publikujemy. Na tym polega sukces w afiliacji. Podpowiedzi, o których mówiłam, trzeba raczej rozpatrywać w ujęciu globalnym.

Oczywiście – jeśli piszesz o sporcie albo zajmujesz się turystyką rowerową, będziesz się skupiał na polecaniu rowerów. W ten sposób zachowasz wiarygodność. Trzeba polecać produkty sprawdzone lub takie, co do których mamy pewność, ze są warte polecenia.

Kluczem do sukcesu jest dopasowanie rzeczy, które polecamy, do contentu, jaki publikujemy

Duże marki lubią współpracować z mniejszymi influencerami. Wybierają sobie 20-30 takich osób – ważne, żeby miały zaangażowaną społeczność. To skuteczniejsze niż współpraca z jednym dużym twórcą, który ma bardzo rozproszoną społeczność.

Jak najlepsi wydawcy angażują swoją społeczność? Czy powinno się skupiać uwagę odbiorców na polecanych produktach, publikując zestawienia, rankingi albo recenzje, czy raczej mówić o temacie ogólnie, a produkty przemycać przy okazji?

Rzeczywiście możemy wyróżnić dokładnie takie dwie drogi.

Najlepsze efekty uzyskują osoby, które piszą o temacie, a co jakiś czas wrzucają zestawienia czy rankingi produktów często z różnych sklepów, czyli od różnych reklamodawców. Oczywiście za każdym razem zamieszczają linki afiliacyjne umożliwiające zakup.

Recenzje też są dobrym rozwiązaniem, bo wiele osób szuka w internecie opinii na temat produktów – telefonów, wózków dla dzieci czy książek – które zamierzają kupić.

Od niedawna w naszej sieci bardzo prężnie działają youtuberki Zaksiążkowane, które pokazują, jak łatwo monetyzować to, co robią. Nagrywają kanał z recenzjami książek i po prostu w pewnym momencie zaczęły zamieszczać w opisie pod filmami linki afiliacyjne do księgarni.

Dziewczyny z branży beauty zajmujące się kosmetykami czy modą robią z kolei zestawienia produktów, bezpośrednio do nich linkując. Nie polecają konkretnych marek czy sklepów, a na wiarygodności zyskują dzięki rzetelnym recenzjom.

Istnieje ryzyko, że polecając dany produkt w ramach współpracy afiliacyjnej, twórca zamieści raczej przychylną recenzję – w końcu zależy mu na tym, żeby ludzie kliknęli link i kupili. Jak to zrobić, żeby zachęcić odbiorców do kupowania i nie tracić na wiarygodności? W przypadku youtuberów technologicznych sprawa jest dość prosta, bo co chwilę wychodzi nowy model sprzętu i zawsze można powiedzieć, że jest on lepszy od poprzedniego. Tyle że nie każda branża tak ma. Jak zrównoważyć szczera opinię o produkcie ze sprzedażą?

Ważne, żeby nie ukrywać tego, że przy okazji recenzowania produktów zarabiamy. Jeżeli będziemy się starali za wszelką cenę to ukryć, odbiorcy wyczują, że coś tu jest nie tak.

Zarabianie nie jest niczym złym. Wydawcy, którzy zarabiają najwięcej, mówią wprost, że otrzymują prowizję od zakupu. Tworzą swoje treści za darmo, a w zamian mogą mieć zysk z afiliacji.

Jedni odbiorcy klikną i nie kupią, a inni postanowią jednak się odwdzięczyć.

Który kanał komunikacji ma największy potencjał z punktu widzenia zarabiania na współpracy afiliacyjnej?

10 lat temu podstawą do zarabiania na afiliacji była własna strona internetowa. Dzisiaj wystarczy mieć konto w mediach społecznościowych.

Osoby, które mają stronę internetową, prowadzą dzisiaj także profile na Facebooku i Instagramie, często też wrzucają nagrania na kanał na YouTubie.

Natomiast gdybym ja miała zacząć przygodę z afiliacją, postawiłabym dziś na YouTube, ponieważ przy relatywnie małej grupie fanów można tam zarobić dużo więcej niż przy takiej samej społeczności skupionej wokół bloga. Duży wpływ mają na to młodzi użytkownicy internetu, którzy jednak wybierają wideo.

Szukałem ostatnio nowego aparatu fotograficznego właśnie przez recenzje na YouTubie. Po obejrzeniu kilku filmów odniosłem wrażenie, że fachowość ma w prezentowaniu produktów drugorzędne znaczenie. Twórcy wygrywają raczej sposobem, w jaki opowiadają o tym sprzęcie: wyglądem, studiem, w którym nagrywają, oświetleniem, montażem, poczuciem humoru, pomysłem. Czy rzeczywiście żeby zarabiać na afiliacji, trzeba sprzedać najpierw siebie?

Tak, bo w ten sposób buduje się społeczność. Ludzie kupują nie tylko to, co polecasz, ale również sposób, w jaki to robisz. Na tym polega marketing i sprzedaż – czy nam się to podoba czy nie.

Im młodsza grupa odbiorców, tym ta fachowość spada na dalszy plan. Liczy się przystępny przekaz i jego lekka forma.

Trudno zastosować się do rady: bądź bardziej magnetyczny w swoim przekazie. Czy jest jednak coś, co jeszcze można by podpatrzeć u tych najlepiej zarabiających wydawców?

Najlepiej postawić na fachowość i uczciwe podejście do tematu. Jeśli nie jesteś nie wiadomo jak charyzmatyczny, ale wiesz o aparatach fotograficznych wszystko, to ludzie będą ciekawi tego, co masz do powiedzenia.

Powiedzmy, że rzucam ci wyzwanie: masz rok na zarobienie na afiliacji 60 tysięcy złotych, startując od zera. Co byś zrobiła?

Postawiłabym na YouTube, choć zdaję sobie sprawę, że jest to kanał dość wymagający: trzeba znać się na kwestiach technicznych i mieć odrobinę tej charyzmy, o której mówiliśmy.

Sposób prezentacji produktu jest równie istotny jak wiedza i kompetencje polecającego

Niemniej zdecydowałabym się właśnie na YouTube, bo już przy niewielkiej liczbie subskrybentów – nawet poniżej 10 tysięcy, co nie jest jakimś szczególnym osiągnięciem – już można zacząć zarabiać. Czy będzie to tysiąc, dwa czy trzy miesięcznie, zależy od branży, na jaką się zdecydujemy.

W przypadku branż, w których polecamy drogie rzeczy, np. motoryzacyjnej czy sportowej, szybciej osiągniemy większe przychody.

Mówmy zatem o konkretach: na jaką branżę ty się decydujesz?

Z wykształcenia i zamiłowania jestem architektem wnętrz, więc uderzyłabym właśnie w tę branżę. Poza tym tego typu treści są chętnie oglądane, ludzie lubią zmieniać swoje otoczenie i urządzać domy, mieszkania czy ogrody. Dodatkowo w takiej branży poleca się drogie produkty. Za ładną sofę płaci się dziś nawet kilkanaście tysięcy złotych, więc 5 czy 10% prowizji robi mi już przy pierwszej transakcji ładną kwotę.

Zresztą, wystarczy uświadomić sobie, ile trzeba dziś wydać pieniędzy, żeby tylko wyposażyć kuchnię.

Jakie błędy popełniają osoby próbujące zarabiać na współpracy afiliacyjnej?

Jeżeli ktoś się skupia wyłącznie na tym, ile zarobi na polecaniu cudzych produktów, i wszędzie wciska linki i widgety, od razu wiadomo, że to się nie uda. Nie tędy droga!

Afiliacja to jest sprzedawanie przy okazji. Twórcy internetowi tworzą, bo kochają to robić. Żeby zacząć zarabiać, nie muszą nic zmieniać – wystarczy, że umiejętnie wplotą w swoje treści odpowiedni link. Zaczynanie od drugiej strony nie przyniesie efektu.

Niektórzy twórcy obawiają się, że jeśli będą zamieszczać linki afiliacyjne, ludzie pomyślą, że ci twórcy chcą na nich zarobić. Ja jednak mam bardzo dobre doświadczenia z linkami afiliacyjnymi. Kilka razy zdarzyło się już bowiem, że odzywały się do mnie różne osoby, pytając, czy nie mam jakiegoś linku afiliacyjnego do konkretnego narzędzia, które właśnie planują kupić. Zadają sobie trud, żeby napisać do mnie, bo chcą dokonać zakupu przez mój link, zamiast po prostu wejść od razu na daną stronę i kupić! To przemiły sposób na odwdzięczenie się za moją pracę. Jeden ze słuchaczy kupił polecaną przeze mnie aplikację do transkrypcji nagrań Happyscribe aż dwa razy!

To tylko potwierdza to, co powiedziałam: ty tworzyłbyś tak czy inaczej, bo to lubisz i jesteś w tym wiarygodny. Afiliacja jest tylko uzupełnieniem i naturalną konsekwencją.

Pytania od słuchaczy

Secretman: Jak skutecznie polecać sprzęt i gadżety elektroniczne?

Ciekawym rozwiązaniem w przypadku osób prowadzących podcast lub kanał na YouTubie jest rekomendowanie sprzętu, którym dany materiał realizują. Warto powiedzieć, jakiej kamery się używa, jakiego mikrofonu, jakiego aparatu… Można też wspomnieć, na jakiej konsoli gramy, jeśli na przykład opowiadamy o grach.

Pierwszym krokiem, jaki powinna zrobić osoba, która chciałaby zarabiać na afiliacji, jest zarejestrowanie się w sieci afiliacyjnej oferującej produkty, które chcemy polecać – to zajmie dosłownie chwilę – i wygenerowanie linków afiliacyjnych do tych produktów. Potem wystarczy już tylko wkleić je w treść artykułu na blogu czy w opisie pod filmem.

Kasia KB: Czy warto inwestować w profesjonalną pomoc przy tworzeniu treści, żeby skuteczniej promować produkty?

Marek: Zamiast inwestować w kursy uczące afiliacji, lepiej zainwestować w nauczenie się właśnie takich rzeczy potrzebnych do pracy: kreatywne pisanie, nagrywanie, fotografowanie, montaż. Samo posiadanie sprzętu, np. telefonu, nie oznacza, że materiał stworzony przy jego pomocy będzie dobry, bo to nie aparat robi zdjęcia tylko człowiek.

Pomoc fachowca byłaby oczywiście super, ale takiemu specjaliście trzeba zapłacić, a twórca nie jest w stanie przewidzieć i zagwarantować sobie przychodów na odpowiednim poziomie. Poza tym ten przychód jest rozłożony w czasie.

Realizując materiał w sposób amatorski, też jesteśmy w stanie być przekonujący. Szukałem kiedyś na YouTubie opinii na temat kamerek internetowych, bo planowałem jakąś kupić. Trafiłem na kanał pewnego nastolatka, który nagrywał recenzję ze swojego pokoju. Zwyczajny chłopak, chyba nawet nie jakiś specjalny znawca. W pewnym momencie odpalił tę internetową kamerkę, przysunął się do obiektywu i zszokowany wypalił: „Ale mój ryj zajebiście wygląda!” [śmiech]

Ja odjechałem! To była najbardziej przekonująca recenzja kamerki internetowej, jaką widziałem – a obejrzałem tych filmików całkiem sporo.

Sprzęt jest więc drugorzędny – najważniejsze, żeby nawiązać więź z odbiorcą.

Ewa: Trzeba po prostu zacząć działać z tym, co się ma. Z czasem można te swoje nagrania ulepszać, ale najważniejsze, żeby po prostu zacząć je wypuszczać.

Na stronie zostały wykorzystane linki afiliacyjne. Jeżeli wejdziesz przez nie na stronę sprzedawcy i dokonasz zakupu, sprzedawca podzieli się ze mną częścią swojej marży (nie wpływa to na twoją cenę). Wymieniam wyłącznie te produkty i usługi, z których rzeczywiście korzystam i jestem z nich zadowolony.
Wyraź swoją opinię Dodaj komentarz
Podaj dalej Jeśli spodobał ci się ten odcinek - udostępnij go swoim znajomym:
Nowy Google Analytics 4 – cała prawda o twoim biznesie? Bezpłatny live z Maciejem Lewińskim Zarejestruj się TERAZ!

Dodaj komentarz

Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 Comments
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Roman
11 dni temu

Dzień dobry Marku,

Afiliacja jest fajna i działa, ma się dobrze i można z tego nieźle żyć. Trzeba po prostu czasem coś od siebie dać. Sam też korzystam z paru programów afiliacyjnych w swojej pracy. Głównie linki do narzędzi, z których sam korzystam. Kokosów z tego nie ma, ale przynajmniej same się opłacają, a pieniądz nie wydany to pieniądz oszczędzony, a zaoszczędzony to ponownie gdzieś zainwestowany!

Marek Jankowski
8 dni temu
Reply to  Roman

Hej, Roman! Mam podobne podejście. Skoro są narzędzia, o które ludzie często mnie pytają, a ja sam ich używam i polecam, a sprzedawca może mu się za to odwdzięczyć, to czemu nie skorzystać. 🙂