10 błędów, które łatwo popełnić w pierwszych latach prowadzenia firmy

utworzone przez | Lipiec 2016

W swojej karierze oddałem ponad 9000 niecelnych rzutów. Przegrałem prawie 300 meczów. 26 razy drużyna ufała mi, gdy miałem wykonać rzut decydujący o losach spotkania, i chybiłem. W swoim życiu ponosiłem porażkę za porażką. I właśnie dlatego odniosłem sukces

— Michael Jordan

Półki w księgarniach uginają się od biografii ludzi, którzy odnieśli sukces. Tylko niektórzy z nich przyznają się do swoich porażek. Tymczasem właśnie analizując błędy – swoje i cudze – jesteś w stanie nauczyć się najwięcej. Zwłaszcza że ludzie mają dziwną tentencję do popełniania w kółko tych samych pomyłek.

Tematem tego odcinka podcastu Mała Wielka Firma są właśnie błędy przedsiębiorców.

Lista, którą omawiamy, nie jest kompilacją podobnych zestawień, które można znaleźć w wielu miejscach w sieci. Została stworzona przez słuchaczy podcastu i czytelników bloga Mała Wielka Firma na podstawie ich własnych doświadczeń.

Kilka miesięcy temu zostałem poproszony o napisanie fragmentu książki Biblia e-biznesu 2. Nowy Testament. Tekst miał dotyczyć błędów popełnianych przez osoby prowadzące e-biznes. Postanowiłem zapytać o wasze doświadczenia i bardzo się z tego cieszę, bo sam nigdy bym takiego zestawienia nie wymyślił.

Największą niespodzianką dla mnie było to, że błędy przedsiębiorców prowadzących e-biznes najczęściej wcale nie są związane z internetem. Na potrzeby podcastu postanowiłem więc pominąć te typowo techniczne (zainteresowani przeczytają o nich w książce) i skupić się na rzeczach, które dotyczą każdej firmy:

  1. Za małe zaangażowanie
  2. Nieznajomość rynku
  3. Nadmierny optymizm
  4. Zbyt niskie ceny
  5. Reklama na chybił trafił
  6. Branie całej pracy na siebie
  7. Nadmierny perfekcjonizm
  8. Niespisywanie umów
  9. Nieznajomość przepisów
  10. Niezabezpieczone punkty krytyczne

To pierwszy od dawna podcast, który nagrywaliśmy wspólnie z Pawłem Tkaczykiem. Ucieszyłem się z tego tak bardzo, że nie dopilnowałem ustawień mikrofonu przy nagraniu i jakość dźwięku jest (łagodnie mówiąc) nieco gorsza niż zwykle. Biję się w piersi i obiecuję, że następnym razem będzie lepiej 🙂

8 komentarzy

  1. Domi

    Kilka z punktów z listy bym sobie też przypisał, no może poza nr 9, bo mimo, że sam na przepisach jakoś dobrze się nie znam, to podjąłem współpracę z kancelarią Conselion, która mi w kwestiach prawnych i księgowych właśnie doskonale pomaga. Przedsiębiorca przecież powinien umieć sobie radzić w każdej sytuacji.

    Odpowiedz
    • Marek Jankowski

      Widzę, że w kwestii subtelnego lokowania produktu też całkiem nieźle sobie radzisz ;D

      Odpowiedz
  2. Wojtek

    Punkt pierwszy łatwo rozwiązać dobrym oprogramowaniem, np. Odeela. Dostępny jest kalendarz, w którym łatwo możemy sobie zorganizować czas. Co do badań rynku – dodałabym jeszcze, że trzeba go robić cały czas i być na bieżąco.

    Odpowiedz
  3. Łukasz

    Ja za to myślę że punkt 5 to chyba jest najrzadziej popełnianym błędem przez właściciel firm. Nie potrafię sobie jakoś wyobrazić sytuacji gdzie stawiamy na nietrafioną reklamę. Tym bardziej że reklama (bez znaczenia gdzie i jaka) jest dosyć kosztowną inwestycją i pomyłka może słono nas kosztować i to dosłownie.

    Odpowiedz
  4. Zbigniew

    Fajna lista, kilka punktów zauważyłem u siebie co dało mi do myślenia. Moja działalność nie należy do tych internetowych ale fajnie jest wiedzieć że można coś zrobić lepiej. Dzięki za inspirację. Chyba poznam Was bliżej 😉

    Odpowiedz
    • Marek Jankowski

      Dzięki Zbyszku, cała przyjemność po naszej stronie 🙂

      Odpowiedz
  5. Monika

    Świetny podcast, zresztą jak zawsze 🙂 Co do części merytorycznej: przypomniało mi się szkolenie zorganizowane przez urząd miasta dla zainteresowanych założeniem własnej firmy (oraz bezrobotnych, którzy musieli odbębnić szkolenie, by dostać zasiłek). Prowadzący był prawdziwym pasjonatem i doskonale przekazywał wiedzę, jednak najbardziej zaskakującym historią była ta z czerwonym przyciskiem. Firma z branży e-commerce miała dużo przypadków porzucenia koszyków i nie bardzo wiedzieli, co z tym faktem uczynić. Postanowili pooksperymentować odrobinę, więc nie do końca przekonani, zmienili kolor przycisku „kupuj” na czerwony. Oczywiście druga wersja strony, z zielonym przyciskiem wciąż była używana przez 50% klientów. Okazało się, że zmiana koloru była strzałem w 10 i współczynnik porzuconych koszyków zdecydowanie się zmniejszył. Wniosek? Trzeba cały czas szukać lepszych metod i oczywiście: mierzyć ich efektywność.

    Odpowiedz
    • Marek Jankowski

      Hej Monika, dzięki za pochwały nt. podcastu 🙂 Akurat z czerwonym przyciskiem byłbym ostrożny – słyszałem o testach, które pokazywały, że ten konkretny kolor powodował problemy (bo kojarzy się z anulowaniem, przerwaniem działania). Natomiast generalnie pomagają kolory, które wyróżniają się na tle strony. Dlatego u mnie przyciski są zwykle pomarańczowe 😉

      Odpowiedz

Prześlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Shares
Share This