Twoje działania w social mediach nie przynoszą efektów? Dowiedz się, jak korzystać z Instagrama i Facebooka z głową i zyskiem dla firmy

Social media są jak odkurzacz, który ma wessać jak najwięcej twojego czasu. Ale nie musisz mieć wyrzutów sumienia za każdym razem, kiedy zaglądasz na Facebooka czy Instagram. Sekret polega na tym, żeby przełożyć aktywność w socialach na realne korzyści dla siebie.

Jak to zrobić? W jaki sposób wykorzystać media społecznościowe, żeby działały na korzyść twojej firmy? Co i jak mierzyć, jeśli chcesz kierować na swoją stronę internetową ruch z social mediów? Wewnętrzne statystyki Facebooka nic ci nie powiedzą. Jest na to lepszy sposób.

Linki do osób i firm wymienionych
w tym odcinku podcastu

Prezent dla słuchaczy

Jak działa Switchy?
Jak działa aplikacja Switchy? Dołącz do Klubu MWF i uzyskaj dostęp do wideo z tutorialem Chcę to 

3 rzeczy do zrobienia po wysłuchaniu tego podcastu

  1. Wybierz narzędzie, za pomocą którego będziesz mierzyć klikalność linków udostępnianych w social mediach.
  2. Wygeneruj w wybranej aplikacji link do strony, na którą chcesz kierować ruch z mediów społecznościowych, a następnie umieść go w poście na swoim fanpage’u.
  3. W statystykach sprawdzaj, które działania przynoszą zamierzone efekty i na bieżąco wprowadzaj zmiany.

Podcast w wersji wideo

Tych odcinków też warto posłuchać

Podcast do czytania

Z tego wpisu dowiesz się:

Budowanie społeczności jest w biznesie bardzo ważne. Łatwiej sprzedaje się ludziom, którzy cię znają, lubią i którzy ci ufają, niż komuś zupełnie nieznajomemu. A media społecznościowe mają do tego niezłe narzędzia.

Jest tam wielu ludzi, z którymi można wchodzić w interakcje. Jednak minus – i to całkiem spory – jest taki, że social media pożerają mnóstwo czasu. Dodatkowo, trudno ocenić, na ile aktywność na Facebooku czy Instagramie przekłada się na klientów. Zwłaszcza jeśli skupiamy się głównie na działaniach organicznych, bo przy reklamach jest nieco łatwiej.

Niby masz do dyspozycji statystyki poszczególnych platform, ale nie są one do końca miarodajne i przydatne.

Co widać w statystykach na Facebooku i Instagramie?

Zasięg strony i profilu

Na Facebooku jest to liczba osób, które widziały treści z twojej strony lub o twojej stronie – łącznie z postami, relacjami, reklamami, informacjami społecznościowymi od osób wchodzących w interakcje ze stroną. I nie tylko. Czyli zasięgiem może być wszystko.

Na Instagramie jest to liczba unikatowych kont, które widziały którykolwiek z postów lub którąś relację co najmniej raz.

Ponadto na obu platformach są to wartości szacunkowe, więc wcale nie muszą być zgodne 1:1 z rzeczywistością.

Zasięg posta

Liczba osób, które zobaczyły twój post co najmniej raz. Niby robi się bardziej konkretnie, ale czy naprawdę użytkownik jest w stanie zauważyć, a zwłaszcza zapamiętać każdy post, który mignie mu przed oczami podczas scrollowania ekranu? Ja z pewnością tego nie potrafię, a właśnie takie wyświetlenia są do tych statystyk zliczane.

Polubienia i reakcje

Tylko co takiego daje ci wiedza o lajkach i serduszkach? Zwykle są to reakcje wynikające z impulsu: ktoś daje ci kciuk w górę, bo spodobało mu się konkretne zdjęcie, albo cię skądś kojarzy i cię lubi, albo czegoś od ciebie potrzebuje, więc próbuje zwrócić na siebie twoją uwagę.

Komentarze i udostępnienia

Niestety, na profilach biznesowych coraz częściej króluje spam. Ludzie wrzucają nic nie wnoszące komentarze tylko po to, żeby innym użytkownikom mignęła gdzieś przy okazji nazwa ich firmy.

Informacje dostarczane przez statystyki mediów społecznościowych mówią nam zatem, które treści wywołały reakcje ludzi na danej platformie. Innymi słowy: jak pomagasz konkretnym platformom osiągać ich własne cele.

Trochę przypomina to sytuację, w której przedszkolanka nagradza dzieci papierowymi słoneczkami. Głaszcze je po głowie, a one się cieszą z nagrody.

Statystyki profilu w social mediach mówią nam, jak skuteczni jesteśmy w pomaganiu danej platformie w osiąganiu jej celów

Social media działają podobnie. Facebook daje nam słoneczko, wskazuje jakąś liczbę w statystykach, a my cieszymy się, że ta liczba stopniowo rośnie. Problem w tym, że ma się ona nijak do naszego biznesu, a my w efekcie mamy poczucie kompletnie zmarnowanego czasu.

Trochę inaczej jest w sytuacji, gdy twoje cele są zbieżne z celami danej platformy społecznościowej. Ktoś, kto chce być znanym Instagramerem, na swój biznesowy „dom” wybiera właśnie Instagram (bo zarabia, promując cudze produkty na swoim koncie) i zależy mu, żeby wszystkie wskaźniki w statystykach były tam jak najwyższe.

Częściej jednak twój cel jest inny. Chodzi ci na przykład o to, żeby jak najwięcej osób zapoznało się z twoim podcastem czy artykułem albo zapisało na twój newsletter. Żeby to się udało, trzeba ściągnąć ruch z social mediów na swoje miejsce w sieci.

Facebook do tego też ma swój własny wskaźnik.

Kliknięcia linku

Teoretycznie chodzi o to, żeby pokazać, ile osób kliknęło link i przeszło na twoją stronę. Przetestowałem to jednak i okazało się, że to zupełnie tak nie działa.

W jednym z niedawno opublikowanych postów na Facebooku miałem według statystyk 406 kliknięć. Tyle tylko, że ani w treści posta, ani w żadnym z komentarzy pod nim nie było ani jednego linku!

Wnioskuję z tego, że Facebook zliczał po prostu kliknięcia na lajki czy „Zobacz więcej”, żeby rozwinąć treść. Była to więc liczba kliknięć na Facebooku, a nie liczba przejść na moją stronę, co z punktu widzenia mojego biznesu jest informacją zupełnie bezużyteczną.

Jak zmierzyć, ile osób wchodzi na stronę dzięki aktywności w social mediach?

Najprostszym sposobem zliczania kliknięć i przejść na stronę jest używanie linków i narzędzi, które taki monitoring umożliwiają. Jest ich sporo, ale postanowiłem omówić trzy.

Bitly

Narzędzie łatwe w użyciu, jednak ma pewne minusy. Jednym z większych jest fakt, że linki Bitly nie są zbyt lubiane przez programy pocztowe. Jeśli stosujesz je np. w newsletterach (przyznam, że nie wiem, jak to działa w social mediach), to maile mogą wpadać do spamu.

Poza tym, niektórzy boją się klikać w linki Bitly, bo są ludzie wykorzystujący je do różnych oszustw. Platforma ma oczywiście specjalne mechanizmy zgłaszania nadużyć, jednak nie każdy po nie sięga, co obniża skuteczność linków.

Darmowa wersja narzędzia jest dostępna, choć ma sporo ograniczeń. Plan płatny z kolei jest dość drogi – kwoty zaczynają się od 29 $ za miesiąc.

Pretty Links

Wtyczka do WordPressa, więc aby z niej korzystać, posiadanie strony na WP to podstawa. Linki kierują ruch przez twoją domenę, co jest sporym plusem.

Dostępna jest darmowa wersja, ale jeśli ktoś chce korzystać z bardziej zaawansowanych funkcji, może sięgnąć po płatną. Oficjalnie jest to koszt 99 $ za rok, ale dzięki częstym promocjom można kupić narzędzie już za 49 $.

Switchy

Aplikacja Switchy

Rozwiązanie to polecił mi Marcin Łukiańczyk z bloga SmartIdeas.pl.

Narzędzie jest podobne do Bitly, ale ruch idzie przez twoją domenę. Poza tym, Switchy ma wiele rozbudowanych funkcji. Pozwala m.in.:

  • zaszyć w linku piksel Facebooka, co umożliwia retargetowanie reklam na Facebooku na osoby, które kliknęły w twój link,
  • ustawić własną miniaturkę i opis do linku,
  • przeglądać czytelne raporty w czasie rzeczywistym,
  • hurtowo importować i eksportować linki,
  • tworzyć tzw. deep links, czyli linkować do treści tak, żeby kliknięty na komórce link otwierał się od razu w odpowiedniej aplikacji, np. Instagram czy YouTube. To bardzo wygodne rozwiązanie, bo gdy link otwiera się w przeglądarce, czasem trzeba się zalogować, a samo przeglądanie treści nie jest zbyt wygodne.

Standardowa opłata za Switchy jest dość wysoka – narzędzie kosztuje 47 $ za miesiąc. Niemniej zdarzają się promocje umożliwiające zakup Switchy w cenie 39 $ na zawsze. Jeżeli promocja nadal trwa, znajdziesz ją pod tym linkiem afiliacyjnym.

Korzystanie z narzędzi mierzących klikalność linków umożliwia obalanie mitów prezentowanych w statystykach social mediów

Korzystanie z narzędzi typu Switchy umożliwia obalanie mitów prezentowanych w statystykach. Dziś wiem na przykład, że gdy przy jednym z postów na Facebooku widniała informacja o 219 kliknięciach, w rzeczywistości tych kliknięć było 29.

Kiedy mierzysz kliknięcia, widzisz, które działania w social mediach przekładają się realnie na ruch na twojej stronie. W efekcie wiesz, czego robić więcej, a czego mniej, żeby twoja aktywność w mediach społecznościowych była skuteczna. I jesteś aktywny na Facebooku czy Instagramie, nie czując wyrzutów sumienia.

To dobry pierwszy krok. Kolejnym może być mierzenie swoich działań w Google Analytics, ale ważne, żeby od czegoś zacząć.

Chcesz wiedzieć pierwszy, gdy na moim blogu pojawi się coś nowego? Zapisz się do Klubu MWF.

Na stronie zostały wykorzystane linki afiliacyjne. Jeżeli wejdziesz przez nie na stronę sprzedawcy i dokonasz zakupu, sprzedawca podzieli się ze mną częścią swojej marży (nie wpływa to na twoją cenę). Wymieniam wyłącznie te produkty i usługi, z których rzeczywiście korzystam i jestem z nich zadowolony.
Wyraź swoją opinię Dodaj komentarz
Podaj dalej Jeśli spodobał ci się ten odcinek - udostępnij go swoim znajomym:

Dodaj komentarz

Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 Comments
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Marcin
7 dni temu

Co do Facebooka – bezpośrednio pod postem faktycznie widoczna jest aktywność zbiorcza. Jednak po wejściu w statystyki, w przypadku postów z linkami możemy znaleźć podział reakcji na kategorie, w tym na „kliknięcie w link” oraz „inne kliknięcia”, co pozwala zorientować się w tym, ile było przejść na stronę. Dodatkowo – ale to już tylko w postach sponsorowanych i reklamach – możemy sprawdzić wprost „wyświetlenia strony docelowej”. Tak więc „skracacze” linków nie zawsze są niezbędne – choć możliwe, że dają bardziej wiarygodny obraz sytuacji.

Marek Jankowski
6 dni temu
Reply to  Marcin

Sprawdziłem i faktycznie po Twoich wskazówkach udało mi się dokopać do tych bardziej dokładnych statystyk, gdzie widać „kliknięcie w link”. Przy okazji wyskoczyła mi informacja, że FB poprawił trochę statystyki postów, żeby były bardziej zbliżone do tych reklamowych. jest to krok w dobrym kierunku. Przy czym skracacze ciągle mają jednak parę zalet, choćby tę, że masz te dane łatwo dostępne na jeden rzut oka, bez konieczności przeklikiwania się przez szczegóły w pojedynczych postach. 🙂