Czego przedsiębiorcy mogą się nauczyć od sportowców? Sposoby na wzrost odporności psychicznej

6 maja 2019

Prowadzenie własnej firmy wymaga zaangażowania, determinacji i ciężkiej pracy – tak samo jak rywalizacja sportowa.

Kiedy mówimy o biznesie, często używamy określeń kojarzących się ze sportem. Ścigamy się z konkurencją, korzystamy z usług trenerów i coachów, nasz zgrany team pracuje na dobry wynik i chce pobić rekord sprzedaży.

Może w takim razie jako przedsiębiorcy powinniśmy korzystać z podobnych narzędzi i metod rozwojowych jak lekkoatleci, siatkarze albo skoczkowie narciarscy?

Postanowiłem porozmawiać o tym z osobą, która w swojej pracy ma do czynienia z przedstawicielami obu tych światów. Jest trenerem mentalnym i coachem sportowców, a nazywa się Ewa Stellmach.

Słuchacze tego odcinka mieli szansę wygrać darmowe badanie odporności psychicznej za pomocą testu MTQ48 wraz z omówieniem podczas indywidualnej sesji. Zadanie konkursowe polegało na tym, żeby podać swoją własną definicję odporności psychicznej. Zwycięzcami zostali MonikaJakub. Gratulacje!

Prezent dla Ciebie

Zapisz się na newsletter MWF i zdobądź dostęp do PDF-a z ćwiczeniami, z którego dowiesz się, jak rozwijać odporność psychiczną w życiu i biznesie.

W tym odcinku

Oceń ten odcinek

Gość odcinka

Ewa Stellmach

Ewa Stellmach

Trener mentalny, coach sportowców. Pomaga sportowcom w osiąganiu maksimum ich możliwości. Pracuje również z przedsiębiorcami w zakresie wsparcia mentalnego, budowania zespołów i poprawy jakości komunikacji.
EwaStellmach.pl

Przydatne linki

Polecana książka

Susan Fowler
Dlaczego motywowanie ludzi nie działa… i co działa

 Kup tę książkę

 Więcej książek

Podcast do czytania – transkrypcja odcinka

Cześć Ewa!

Cześć Marku!

Powiedz proszę co ostatnio czytałaś?

Zanim powiem to bardzo serdecznie dziękuje za zaproszenie. To jest ogromny zaszczyt.

Cała przyjemność po mojej stronie. Bardzo ci dziękuję za tę koszulkę, którą masz na sobie. To jest urodzinowa koszulka.

Mam i pozdrawiam wszystkich.

Koszulka z 10 urodzin Małej Wielkiej Firmy.

Pozdrawiam wszystkich uczestników. Mega fajna impreza. Mam nadzieję, że będzie częściej. Nie za 10 lat.

Zobaczymy.

OK. Co ostatnio czytałam? To chyba jest najtrudniejsze pytanie, jakie mi tu zadałeś. Jestem totalnym czytaczem. Mam zwyczaj czytania mnóstwa książek na raz. Jedna leży przy wannie, inna w sypialni, a ileś w pokoju, w którym pracuję. Trudno mi było wybrać. Pomyślałam sobie, że opowiem wam o książce, która jest w temacie, o którym będziemy dzisiaj rozmawiać. To jest książka Susan Fowler Dlaczego motywowanie ludzi nie działa… i co działa. Motywacja to jeden z ważnych elementów odporności psychicznej, to z ciekawości po nią sięgnęłam. Co ważne, przedmowę do książki napisał Ken Blanchard. To już jest polecenie, że warto sięgnąć i zobaczyć, co to jest. To jest książka, w której pani Susan Fowler pokazuje w jaki sposób prowadzić zespół w dzisiejszych czasach. Mamy fantastycznych ludzi, których sami dobieramy. Raczej nikt nam nie mówi: „Weź go zatrudnij”, tylko sami ich dobieramy. Potem okazuje się po jakimś czasie, że ci ludzie są zepsuci. Oni nie pasują do tej firmy. Ona pokazuje na co my kładziemy nacisk. To, co większość liderów mówi: „Cel, cel i jeszcze raz cel”, ważne są tylko targety i kasa. Nie. My musimy patrzeć na to, co tak naprawdę motywuje ludzi. Motywowanie ludzi nie działa, bo najczęściej nie są spełnione 3 potrzeby psychologiczne człowieka.

To jest potrzeba autonomii, potrzeba relacji i potrzeba kompetencji. Ona pięknie wyjaśnia, na czym te potrzeby polegają. Potem pokazuje konkretne przykłady, konkretne ćwiczenia. Pokazuje jak ważne jest to, abyśmy wiedzieli jakie role spełniają ludzie w zespole. Najczęściej mówimy: „Mam stanowisko, mam pracę – znajdę człowieka”. Tak naprawdę powinno być odwrotnie. To nie stanowisko do człowieka, tylko człowiek do konkretnej pracy. Na czym polegają te potrzeby? Potrzeba autonomii – zrozumienie tego, że człowiek jest istotą myślącą. Ma prawo do podejmowania decyzji. Ma prawo wyboru. Warto go pytać o zdanie. Często liderzy tego nie robią. Potrzeba autonomii to zrozumienie, że człowiek jest fajny taki jaki jest. Warto z nim pogadać.

Potrzeba relacji – potrzeba bycia w grupie, bycia w zespole. Człowiek chce się czuć, że jest ważnym ogniwem. Nie jest trybikiem w maszynie, który ma spełniać określone zadania, tylko jest ważny. Chce być pytany. Chce mieć możliwość wyżalenia się. Chcę móc podzielić się swoimi myślami. Jak popatrzymy sobie do historii, plemiona afrykańskie – co jest największą karą dla człowieka z wioski? Wygnanie.

Wygnanie, na pewno. Akurat byłem niedawno w jaskini Robin Hooda. Robin Hood też był banitą, czyli osobą, człowiekiem, przestępcą, który został wygnany. Rzeczywiście, w dawnych czasach była to powszechna kara. Zresztą dziś też. Kara pozbawienia wolności, to też jest odsunięcie od społeczeństwa.

Tu się pojawia problem naszej współczesności. Praca home office – ludzie, którzy pracują zdalnie, sami. Relacje, których szukamy w internecie, nasi znajomi na Facebooku czy w innych mediach społecznościowych, to jest ta potrzeba relacji. Pani Susan mówi, że ważne jest to, żebyś liderze rozumiał, że ludzie nie przychodzą do pracy wykonywać tylko konkretne zadania, ale oni też chcą być w relacji ze sobą. Chcą ze sobą rozmawiać. Ważne jest, aby znaleźć przestrzeń do rozmowy z ludźmi.

Trzecia potrzeba – potrzeba kompetencji. Zrozumienie tego, że człowiek ma naturalną potrzebę uczenia się. Ona pokazuje piękny przykład, który wszyscy znamy. Jak małe dziecko zaczyna chodzić. Co robi? Wywala się. Wstaje. Wywala się. Wstaje. Wywala się. Wstaje. Ono bardzo często się z tego cieszy prawda? Nikt nie powie: „Wywaliłeś się, to leż sobie”. To jest naturalna potrzeba. Próbuję, podnoszę się, wstaje. Człowiek chce się uczyć, chce się rozwijać. Motywowanie ludzi nie działa, jeśli liderowi wydaje się, że tylko pieniądze i awans, to jedyny czynnik. Ona obala mit podziału motywacji na zewnętrzną i wewnętrzną. Jeśli będziemy stosować tylko zewnętrzną, czyli tylko pieniądze i dobra, to po pewnym czasie przestaje to działać.

Ludzie, zresztą też tak mam, że jak umawiam się na wykonanie jakiejś pracy, ktoś mi za nią zapłaci, to mi się ta zapłata należy. To nie jest dla mnie żadne WOW. Fajne jest natomiast, żeby ktoś cię pochwalił, żeby powiedział, że widzi twój wysiłek, że widzi jak się rozwijasz. Ludzie właśnie tego chcą. Potrzeba kompetencji to potrzeba dawania ludziom przestrzeni do rozwoju, do nauki, do ciągłego doskonalenia się. Podaje fajne przykłady i konkretne badania. Bardzo zachęcam. Podtytuł to Najnowsze metody przywództwa, dodawania ludziom energii i ich zaangażowania.

Bardzo fajna rekomendacja. Dzięki wielkie za nią. Myślę, że tytuł książki jest taką nauczką, aby nie czerpać wiedzy o świecie wyłącznie na podstawie nagłówków. Dzisiaj często tak jest, że w mediach społecznościowych często widzimy te nagłówki i czasem nie mamy czasu wejść i przeczytać artykułu. Tytuł tej książki mówi o tym, że motywacja nie działa, ale to nie jest tak, że ona nie działa. Trzeba ją stosować lepiej, żeby działała.

Ona nawet nie mówi, że motywacja nie działa, tylko że motywowanie ludzi nie działa. Czyli to jak my to robimy. Warto się przyjrzeć temu, co człowiek potrzebuje. Zresztą jest to bardzo ważne w kontekście dzisiejszych pokoleń, które są innym pokoleniem niż ja.

Właśnie. Dzisiaj też będziemy o tym mówić.

Myślę, że chcąc, nie chcąc tak wyjdzie.

Ty zajmujesz się budowaniem, wzmacnianiem odporności psychicznej sportowców. Wiem, że pracujesz też z przedsiębiorcami. Chciałem zacząć od pytania co ze sobą wspólnego mają te grupy? Z jednej strony można pomyśleć, pierwsza rzecz, która mnie przychodzi do głowy – nastawienie na cel. Celem sportowca jest wygranie zawodów, osiągniecie wyniku, pobicie rekordu, więc ten cel jest bardzo konkretny i mierzalny. Celem przedsiębiorcy jest osiągnięcie przychodu, zysku. To jest pierwsza rzecz, która się nasuwa. Co jeszcze powoduje, że osoba, która tak jak ty pracuje ze sportowcami, ma o czym rozmawiać z przedsiębiorcami i może im pomóc w tym, jak rozwijać ich firmy?

Fajnie by było zapytać tych przedsiębiorców. [śmiech] Myślę, że 80% ludzi, z którymi pracuję, nie mówię o nich klienci, tylko podopieczni, to są faktycznie sportowcy. To są zawodnicy, coraz większa liczba trenerów, coraz więcej rodziców młodych sportowców, którzy są też przedsiębiorcami. Rzeczywiście, w ostatnim roku jest tak, że coraz więcej przedsiębiorców i osób z biznesu, zgłasza się na treningi odporności psychicznej. Prowadzę grupowe, zespołowe – jedno czy dwudniowe warsztaty, lub na pracę indywidualną. Tego jest chyba więcej. Teraz jak mnie pytasz czy łączy cel. Na pewno. Przynajmniej w biznesie powinniśmy mieć cel i wiedzieć po co to robimy. Odpowiem ci na to trochę inaczej. To jest przykład, który opowiadam na warsztatach. Rok temu w lipcu Mistrzostwo Świata w Potrójny Ironmanie zdobył Polak – Robert Karaś. Potrójny Ironman to ci którzy trenują triathlon to wiedzą, że jest to mega wydarzenie. To chłopak, który w 30 godzin 48 minut przepłynął 11,4 kilometra, przejechał 540 kilometrów na rowerze i 126,6 metrów przebiegł w 30 godzin i 48 minut.

Nie było to rozłożone na cały rok?

Nie. Na 5 lat też nie. [śmiech] Robert Karaś to wygrał. Zdobył tytuł Mistrza Świata w Potrójnym Ironmanie. Natrafiłam na wywiad, który przeprowadził z nim Łukasz Graas. To jest dziennikarz, ale też triathlonista. Świetna książka, również ją polecam – Trzy mądre małpy Łukasza Graasa. Opowiada o swojej drodze od dziennikarza, od bycia w biznesie, w dużej korporacji na zasadzie jednej z telewizji komercyjnych, do osoby, która po kokardy miała porannego ciśnienia, który zaczął trenować triathlon. On przeprowadził z Robertem Karasiem wywiad. Zadał mu pytanie: „Co w twojej głowie się działo, jakie miałeś myśli, wtedy kiedy już nie mogłeś? Wtedy, kiedy czułeś, że masz dość? Miałeś myśli, że chcesz zejść z trasy?” Robert Karaś powiedział coś takiego i tu cytuję: „Wiedziałem po co przyjechałem do Lensahn, wiedziałem, że będzie ciężko, że mam cel do osiągnięcia, zadania do zrealizowania i trzeba to po prostu zrobić. Byłem zaprogramowany tak, żeby w zdrowiu i najlepiej jak potrafię dobiec z punktu A do punktu B”. Z tego cytatu zrobiłam ćwiczenie. Popatrz, co łączy przedsiębiorców i sport? „Wiedziałem po co przyjechałem do Lensahn”, czyli sportowiec wie po co trenuje, po co krew, pot i łzy. Przedsiębiorca, jeżeli nie umie odpowiedzieć sobie na pytanie, po co założył firmę, po co odszedł z etatu, na którym co miesiąc miał regularne wypłatę, ZUS i „fajne” rzeczy, czyli po co? Po co prowadzę biznes? Po co zatrudniam ludzi takich a nie innych? Po co robię coś, co ma być gdzieś na końcu? To słabo. Pierwsze ważne pytanie: po co?

Druga rzecz. Powiedział: „Wiedziałem, że będzie ciężko”. No kurna, ciężkie jest bycie przedsiębiorcą. Też kiedyś byłam na etacie. Od 7 lat prowadzę swoją jednoosobową firmę. Jest ciężko. Są różne okresy. Czasami jest fajnie, jest dużo zleceń, dużo rzeczy się dzieje. Generalnie jednak jest ciężko, jak pomyślimy o ZUS-ie.

„Mam cel do osiągnięcia”, czyli znowu wracamy do tego po co, ale czegoś konkretnego? Jako przedsiębiorca prowadzić jakiś projekt, masz produkt do stworzenia, sprzedania – w zależności od tego jaką firmę prowadzisz, to masz konkretny cel. Tym celem mogą być pieniądze, jakaś konkretna kwota, która na koniec roku zameldowałaby się na moim koncie.

„Zadania do zrealizowania”– mam cel i dobrze by było, gdybyś ten cel podzielił na mniejsze cele. Na kroki do celu. Podzielmy je. W sporcie robimy dokładnie to samo. Z moimi zawodnikami przed meczem, przed turniejami, każdy układa swoje cele zadaniowe na konkretny mecz. Celem samym w sobie jest… Mam dziewczynę, z którą przygotowujemy się Mistrzostw Świata. Tam są konkretne cele zadaniowe. Co w jakimś określonym czasie musimy zrobić. Nie robimy tego w firmach? Robimy.

Robimy. Oczywiście.

Dokładnie. Przynajmniej powinniśmy. Ostatnia twoja rozmowa z Bartkiem Popielem, dokładnie o to chodziło – układanie pewnych procedur, pewnych rzeczy. W sporcie też musisz to mieć. Musisz mieć poukładane pewne rzeczy – odpowiednia dieta, odpowiednie nawodnienie, odpowiednia fizjoterapia. To jest dokładnie to samo.

Mam zadania do zrealizowania – trzeba to po prostu zrobić. Założyłeś firmę – trzeba to zrobić.

Samo się nie zrobi.

Dokładnie. Fajnie by było mieć kogoś do pomocy.

„Byłem zaprogramowany tak żeby w zdrowiu i najlepiej jak potrafię” – zaprogramowanie to nic innego jak sfokusowanie się na tym, co robimy. Co chcemy zrobić? Świetnie u ciebie w podcaście powiedział Miłosz Brzeziński. Jeżeli rano wstaje, kawa, przejdę, zobaczę co się dzieje, to dzień przeleci. Trzeba się zaprogramować na konkretne rzeczy. Sportowcy profesjonalni i ci, którzy coś chcą osiągnąć, to są ludzie autentycznie zaprogramowani na ciężką pracę. Oni wiedzą, że wstają – mają coś do zrobienia. Idą na trening. Wracam z treningu. U przedsiębiorców powinno być tak samo.

Sportowcy są zaprogramowani na ciężka pracę. Przedsiębiorcy też powinni

Rozumiem, że to zaprogramowanie, to jest mocne skupienie na celu? To, co było opisywane w książce Jedna rzecz, albo Esencjalista. Chodzi o to, aby odrzucić wszystkie tematy poboczne i wybrać tę jedną rzecz, na której mi zależy danego dnia, tygodnia, kwartału.

Zaprogramowanie może nie jest dobrym słowem. Chodzi o koncentrację i skupienie na tym, co mam zrobić. Jak sobie te kroki wyznaczymy i wiemy, że dzisiaj zrobię to, jutro zrobię tamto, to będzie to takie przejście do przodu. Bierzemy pod uwagę, że różne rzeczy mogą się po drodze wydarzyć.

„Aby w zdrowiu i najlepiej jak potrafię dobiec z punktu A do punktu B” – w zdrowiu. To jest bardzo ważne. Co to znaczy w zdrowiu? Jeśli przesadzimy i przegniemy, to tak jak w sporcie. W sporcie boli. Jeżeli kończysz trening i nie boli, to znaczy, że trening był do bani. Czym jest trening? To są mikrourazy w mięśniach, które powstają. Muszą boleć. Jeżeli to jest ból, o jeden most za daleko, jest to przewlekłe i coś się dzieje, to trzeba powiedzieć stop. Dalej nie pojedziemy.

To jest kontuzja bardziej niż ćwiczenie.

W biznesie będzie to częściej zdrowie psychiczne. To będzie stres, presja, ciśnienie, brak koncentracji, który wynika z tego, że w mojej głowie coś się dzieje. Mamy dobiec z punktu A do punktu B. Zaczynamy projekt, kończymy projekt. Mamy sprzedać produkt, wypromować go, chcemy to zakończyć i zrobić to. Nie będziemy mówić, że się „udało”, tylko „Jest! Zrobiliśmy to!”.

Z tego co mówisz, to jest prawie to samo. Co prawda w innym środowisku. Bycie sportowcem i bycie przedsiębiorcą. Cech wspólnych jest dużo. Proces jest podobny. Podejrzewam, że to nie do końca tak jest. Niedawno widziałem człowieka, który był trenerem w sporcie, przygotowywał brytyjską ekipę olimpijską, teraz jest coachem biznesowym. Są przypadki byłych sportowców, którzy przeszli do biznesu. Gdzie są różnice? Gdyby to było identyczne, to każdy jeden człowiek, który pracuje w sporcie, sprawdzałby się dobrze w biznesie. I odwrotnie. Nie zawsze tak to działa. Na czym polegają różnice między tymi dwiema sferami życia?

Użyłeś sformułowania „coach sportowy”. Coach to nie jest trener. To jest istotne. Mamy nieporozumienia na punkcie słowa „coach”. Coach wywodzi się od angielskiego coacha, który był przewoźnikiem przewożącym w przyszłość. Coaching to metoda rozwojowa, która polega na tym, że człowiek pracuje z drugim człowiekiem bądź grupą nad celami. Określamy cel, aby w przyszłości go zrealizować. Tym zajmuje się coaching. Coach sportowy właśnie będzie w tym pomagał. Ja jestem certyfikowanym przez dwie międzynarodowe organizacje coachingowe coachem, natomiast w sporcie rzadko nim jestem. Umiejętności coachingowe wykorzystuję. Częściej jestem trenerem odporności psychicznej, czy trenerem mentalnym, czyli osobą, która pomaga w tym, aby ten umysł zawodnika czy przedsiębiorcy pomagał.

Jeżeli pytasz mnie o różnice. Pewnie to nie jest tak, że każdy kto przechodzi ze sportu w biznes, to się odnajdzie. Nie wiem jakie są różnice. Byłam sportowcem całe życie. Mnie jest trochę łatwiej. Pomyślałam, że różnicą może być to, że w sporcie jak wychodzisz na arenę to jesteś sam. W sportach indywidualnych. Teraz jednak takich nie ma. Weźmy Roberta Karasia. Gdyby nie miał dietetyków, żony, która zajmowała się logistyką, fizjoterapeutów – sam by tego nie osiągnął. On mówi to wprost. W zasadzie każdy sportowiec tak ma. Różnica będzie polegała na tym, że sportowcy zdecydowanie częściej są konsekwentni w koncentrowaniu się na celu. Jeśli on wie, że za rok ma Igrzyska Olimpijskie, a następne za 4 lata, to on potrafi odsunąć rodzinę, odsunąć całe prywatne, osobiste życie i skupić się tylko i wyłącznie na tym. W biznesie raczej tak się nie da. Tu na pewno będzie inaczej.

Bardzo często na sesjach z przedsiębiorcami, pojawia się stwierdzenie, że zaniedbałem rodzinę. Miałam niedawno sesję i pan mówił: „Wiesz, jakbyś mnie zapytała jakie bajki lubią moje dzieci czy jaką zupę uwielbiają, to bym nie wiedział”.

Myślę, że poruszyłaś ważny wątek. Sportowcy to są zwykle ludzie młodzi. Do uprawiania sportu człowiek przygotowuje się czasami od dzieciństwa. Ten szczyt aktywności sportowej zwykle jest do 30, w zależności od dyscypliny. W biznesie jest odwrotnie. Najlepsze wyniki w biznesie osiąga się, kiedy jest się po 30 czy 40 czy 50. To jest wtedy szczyt.

Nie zapominamy w sporcie o trenerach, którzy sa to właśnie ludzie starsi czy o prezesach. Miałam przyjemność pracować z kilkoma prezesami klubów sportowych. To są ludzie bardziej dojrzali.

To prawda. Ja bardziej mówiłem o zawodnikach. Jeśli mówimy o trenerach czy o prezesach, czy o osobach zarządzających sportem, to już jest biznes.

I tutaj te różnice na pewno będą.Szczególnie, jeśli taki prezes nigdy nie był sportowcem. Tu są czasami ciekawe sytuacje.

Dochodzimy do sedna naszej rozmowy, czyli odporności psychicznej. To jest ta dziedzina, w której się specjalizujesz. Dla mnie jako człowieka, który nie siedzi w tej dziedzinie odporność psychiczna kojarzy się z postawą, że cokolwiek by się nie działo, to ja sobie poradzę. Nie będę się załamywał niepowodzeniami, tylko wstanę, otrzepię się, poprawię koronę i pójdę dalej. Czy to jest tylko to? Czy w odporności psychicznej chodzi o coś więcej?

To mogłaby być twoja definicja odporności psychicznej? Cokolwiek by się nie działo, ja się nie będę załamywał? Będę szedł dalej?

Tak.

Odporność psychiczna jest cechą osobowości

Powiedziałeś, że według ciebie jest to taka postawa. W pewnym sensie postawa tak. Jednak warto o czymś wspomnieć. Odpornośc psychiczna jest też cechą osobowości. Badania pokazują, że my się rodzimy z jakąś odpornością psychiczną. Na jakimś poziomie. Potem na skutek tego co się u nas dzieje, w jakiej rodzinie jesteśmy, w jakim środowisku, tam się pewne rzeczy będą się zmieniały. Powiedziałeś, że to jest niepoddawanie się, kiedy coś nie idzie tak, jakbyś tego chciał.

Niezałamywanie się niepowodzeniami.

Powiem ci, że to jest postawa osoby odpornej psychicznie. To już można powiedzieć, że jesteś raczej osobą, która w stronę odporności idzie. Jeszcze za mało porozmawialiśmy, ale myślę, że to dobry kierunek.

Jak brzmi definicja? Definicja jak sobie wygooglujesz, to jest ich mnóstwo. Ta koncepcja odporności psychicznej, na której na pracuję mówi tak: „Odporność psychiczna jest to cecha osobowości, która pomaga w radzeniu sobie ze stresem, z presją, z wyzwaniami, wbrew różnym czynnikom zewnętrznym”. Czyli tym stresorom.

Tu już widzę pewną różnicę. Ja do tego podszedłem bardziej jak do sytuacji, która dzieje się po fakcie. Zdarzyło się coś negatywnego i ja się tym nie przejmuję, pójdę dalej. Ty mówisz o radzeniu sobie ze stresem, czyli bardziej o tarczy, która mnie chroni przed pewnymi sytuacjami.

Fajnie powiedziałeś o tarczy. Często na szkoleniach mówimy, że człowiek odporny psychicznie, jak sobie go wyobrażamy, to będzie otoczony bańką. Zewnętrzną powłoką. Tarczą. Nad morzem są gadżety dla turystów. Taka plastikowa bańka, do której człowiek wchodzi. Zamykają go na zamek i puszczają na wodę. Ty po niej chodzisz. Tam się nic nie przedostaje. Tam jesteś bezpieczny i się nie utopisz. Człowiek odporny psychicznie, to właśnie taki człowiek, który wytworzył taką bańkę, która go chroni przed różnymi ciosami. Przed niepowodzeniami, porażkami. Nie do końca go chroni, ale on potrafi sobie z nimi radzić. Nie przejmuje się negatywną informacją zwrotną, krytyką. Słyszę, przyjmuję, ale nie zgadzam się z tym. Nie będę się przejmować pierdołami.

Jestem piłkarzem – to nie ma dla mnie znaczenia czy pada deszcz, czy świeci słońce, czy trawa jest mniej zielona, czy sędzia zagwizdał kiedy chciałem. NIe ma to znaczenia. Robię swoje. Tak samo będzie w biznesie. Potrafię oddzielić rzeczy ważne od nieważnych. Mam poczucie wpływu – ja tu rządzę, ja jestem szefem. Potrafię się skupić na rzeczach, na które mam wpływ. Nie przejmuję się tym, co nie ode mnie zależy, czyli na przykład comiesięczną składką na ZUS. Nie mam na to wpływu. A na co mam wpływ? Na zarobienie pieniędzy, aby nie mieć problemów.

Po jednej stronie mamy osobę odporną psychicznie. To jak byś nazwał kogoś po drugiej stronie?

Nazwałbym nieodporną, bo tak najłatwiej. Na pewno jest lepsze słowo.

Nie ma osób nieodpornych psychicznie. Są osoby wrażliwe psychicznie

Nie tylko lepsze słowo. Nie ma osób nieodpornych psychicznie. To jest bardzo ważna rzecz. Nie ma takich osób. Są osoby o słabszej odporności. My o nich mówimy, że są to osoby wrażliwe psychicznie. Z jednej strony jesteś osobą odporną psychicznie, a z drugiej wrażliwą psychicznie. Ta z drugiej strony skali, to jest osoba, do której wszystko trafia. Ona też ma swoją bańkę, ale w niej jest dużo dziur. To jest sitko. Przez te dziury wszystko ją trafia. W głowę i serce.

Często mówimy o kimś takim, że byle czym się przejmuje.

Tak. Byle czym się przejmuje. Często płacze. Często się frustruje. Mocno fiksuje się na tym, na co nie ma wpływu. Mamy ćwiczenie, w których określamy czynniki stresu, to bardzo często jest tam: niska płaca, głupie przepisy, szef idiota. Tego typu rzeczy.

Potem proszę na szkoleniach, aby wzięli czerwony mazak i zaznaczyli wszystkie rzeczy, na które nie macie wpływu, z którymi nic nie możecie zrobić. Te osoby to zaznaczają, ale często mają wątpliwości: zmienić szefa, zmienić przepisy. Możesz coś z tym zrobić? Nie możesz.

Osoby wrażliwe psychicznie, to osoby, które strasznie się przejmują. Odwołując się do moich piłkarzy, to będzie ten, który przychodzi i mówi: „Sędzia idiota, zagwizdał nie w tym momencie”. Zamiast skupić się na tym, co ma zrobić, to łazi, rozpamiętuje, wygraża, krzyczy. 5 minut leci, nie ma żadnej roboty, a w głowie jest szaleństwo. To są takie osoby. One często płaczą. Szybko się poddają. Nie wierzą w siebie. Raczej widzą świat w czarnych barwach. Bardzo często są to pesymiście. To są osoby, które myślą, że nic od nich nie zależy, na nic nie mają wpływu, wszystko jest do bani, co oni tu robią. Takie osoby, które idą na rozmowę kwalifikacyjną z przekonaniem, że wybraną osobą na pewno nie będzie ona, bo będą lepsi. To są osoby z przeciwnej skali.

Z tego co mówisz, to wysoki poziom odporności psychicznej jest bardzo ważną cechą sprzyjającą przedsiębiorcom. Po pierwsze – poczucie sprawstwa. Trudno być przedsiębiorcą, jeśli zakładasz, że większość rzeczy nie zależy od ciebie. Na tym polega prowadzenie firmy, że bierzesz odpowiedzialność za swoje działania, swoją rodzinę i pchasz ten wózek do przodu, a nie czekasz czy on sam pojedzie. Druga sprawa – radzenie sobie z różnymi, zewnętrznymi sytuacjami. Zamiast spalać się, marnować energię na zastanawianie się nad czymś, na co nie masz wpływu, lepiej zająć się tym, nad czym masz kontrolę. Co możesz zmienić. Wydają mi się tak oczywiste rzeczy, że dochodzę do wniosku, że chyba mam dosyć wysoki poziom odporności psychicznej. Dla mnie to się wydaje totalnie naturalne.

Myślę, że warto powiedzieć o komponentach odporności psychicznej. To jest bardzo ważna rzecz. To, co się składa na odporność psychiczną. Będą cztery główne komponenty. Pierwsza to kontrola i wpływ na własne życie. Poczuje wpływu. Tu mamy dwie rzeczy, czyli poczucie wpływu na własne życie – co ode mnie zależy? Co ja mogę zrobić? Co jest w mojej gestii, w moich kompetencjach? Co mogę zyskać? Czego mi potrzeba? Czy mogę to zrobić sam? Może z kimś innym? Może potrzebuję do tego ludzi? W tym poczuciu kontroli mamy też umiejętność zarządzania emocjami. Bardzo ważna rzecz. Przyjrzenie się temu, czy to ja kieruję swoimi emocjami, czy potrafię sobie z nimi radzić? Czy emocje kierują mną? W których momentach, co takiego powoduje, że emocje biorą górę?

Jeden z prezesów klubów sportowych, jak go zapytałam o definicję, bo pracuję właśnie w taki sposób, że najpierw pytam czym jest odporność, to on powiedział, że dla niego odporność psychiczna to nieemocjonalne zachowanie w emocjonalnych sytuacjach. Myśmy rozmawiali na konkretny temat, bo to był klub piłkarski. Było po dosyć ostrej awanturze z kibicami. On potrafił wyjść do 250 ludzi, którzy przyszli mi roznieść klub. Nie zagotować się. Nie wrzeszczeć. Czasem użyć ich języka, bo to jest potrzebne, ale w stonowany, spokojny sposób, który nie zaburzy mi myślenia i słów, które chcę wypowiedzieć. Będę umiał sobie na tyle poradzić, na ile jest to potrzebne w danej sytuacji. Umiejętność zarządzania emocjami jest bardzo ważną rzeczą, nad którą się pracuje. Dobra wiadomośc jest taka, że jest to do wyćwiczenia, do nauczenia się. Da się pracować nad odpornością i ją rozwijać. Pierwszy komponent to poczucie wpływu i umiejętność zarządzania emocjami.

Da się pracować nad odpornością psychiczna i ją rozwijać

Drugi rzecz – zaangażowanie. Rozumiane w modelu commitment. Skupienie się na celu. Umiejętność wyznacza celu, dzielenia je na mniejsze zadania i realizowania po kolei tych zadań, które mają prowadzić do celu. Tu jest silny związek z motywacją. Jeśli ja wiem co chcę zrobić, mam konkretny cel, ale zatrudniam ludzi, to oni też muszą to rozumieć, że jest to nasz wspólny cel. Zapytanie ludzi w jaki sposób to widzą. Chcemy mieć celowość w życiu – po co tu jestem, co mam zrobić. To jest takie składanie i dotrzymywanie obietnic. Jeśli się do czegoś zobowiązałem, to osoba silna psychicznie w sporcie powie, że po trupach do celu. Krew, pot i łzy. W biznesie też jest tak trochę. Mamy konkretny projekt. Możemy się kochać, lubić, szanować, ale mamy konkretny deadline, więc musimy iść. Wszyscy razem. To będzie cechowało zespół silny psychicznie, bo zespoły też powinny być odporne.

Trzeci element – wyzwanie. Rozumiemy to jako ciągły rozwój i doskonalenie. Chcę być lepszy. Chcę być doskonalszy. Chciałbym, aby każdy mój dzień kończył się zadowoleniem. To nie chodzi o to, aby wieczorem kładąc się spać, powiedzieć co dziś było fajnego w ciągu dnia, tylko czego się nauczyłem, czego fajnego się dowiedziałem. Moi sportowcy prowadzą dzienniczki treningu mentalnego. Oni mają tam pod koniec dnia czy po treningu siadają i mają tam wpisać trzy do pięciu rzeczy, które dzisiaj były fajne. Z których są zadowoleni. Mają tam też wpisać 2–3 rzeczy do poprawy. To jest bardzo ważne. Co chciałbym zrobić, aby być lepszym? W tym wyzwaniu ważne jest też wyjście poza strefę komfortu. Nie bardzo lubię to określenie. Jest mi tu dobrze, ale nie rozwijamy się w strefie komfortu. Jeśli jest nam dobrze, cieplutko, mam jakąś pensję, to OK. Dla niektórych ludzi to jest OK. Zazwyczaj są to osoby, które lubią na etacie, lubią mieć poczucie bezpieczeństwa.

Moją ważną wartością jest niezależność. Zawsze tak miałam, że nie lubiłam robić czegoś, co ktoś mi nakaże. Zrezygnowałam z etatu, zmieniałam różne rzeczy w swoim życiu. Wiele ludzi tak ma. Rozwijamy się, kiedy wychodzimy poza strefę komfortu i czujemy, że jesteśmy lepsi. Wiąże się to z książką, o której rozmawialiśmy Motywowanie ludzie nie działa. Potrzeba kompetencji. To jest duży związek z motywowaniem.

Czwarty element odporności psychicznej – pewność siebie. Rozumiana w dwóch aspektach. Pierwszy to wiara w siebie, w swoje umiejętności. Bardzo silnie związana z samooceną. Co ja o sobie myślę. Czy umiejętności, kwalifikacje, kompetencje, które posiadam są wystarczające, aby zrealizować cele, aby być w tym zespole, aby pójść na tę rekrutację? Jeśli nie, to co mogę zrobić? Co chcę zrobić? Na co jestem gotowy? Na ile jestem gotowy? Wiara we własne umiejętności, w to, że podołam konkretnemu zadaniu.

Druga rzecz w pewności siebie, to pewność siebie w relacjach. Jak mam się z ludźmi, z którymi pracuję, którzy są w moim zespole? To jest bardzo ważne. Robert Karaś – nie zrobiłby Potrójnego Ironmana, gdyby nie miał zaufanych ludzi. Jeśli on by im nie ufał, a oni jemu. Nie ma mowy. Tam byli potrzebni konkretni dietetycy, osoby, które były w stanie zrozumieć jego potrzeby. Ty jako lider, manager, szef, jeśli nie znasz swoich ludzi, to oni nie będą z tobą rozmawiali.

Jeśli jako szef nie znasz swoich ludzi, to nie nie będą z tobą rozmawiali

Co jest kluczem do dobrego zbudowania zespołu? Relacje oparte na zaufaniu. To jest element łączący sport i biznes. Nie będzie ci dobrze prosperowała firma, jeśli ludzie nie będą ci ufali, jeśli nie będą potrafili przyjść do ciebie ze swoimi sprawami czy problemami. Bardzo nie lubię podejścia, o którym często słyszę, że ktoś idzie do szefa, bo ma problem, a szef mówi, żeby przyjść jak się znajdzie rozwiązanie. Jeżeli będzie miał osobę o wyższej odporności to powie: „Już ja ci pokażę”, ale jeśli będzie to osoba bardziej wrażliwa, to może w ogóle nie ruszyć z miejsca. Ona może się załamać. Warto pamiętać, że są to osoby, które mają niższe poczucie własnej wartości, to jemu ciężko będzie ruszyć. Warto zapytać: „Jak mogę ci pomóc? Czego ci potrzeba?”

Ryzyko takiego podejścia „Przyjdź do mnie z rozwiązaniem, a nie z samym problemem”, jest takie, że w sytuacji, gdy pracownik nie potrafi tego rozwiązania sam wygenerować, to będzie zamiatał problemy pod dywan. Nie będzie szedł do szefa, bo szef nie chce go słuchać bez propozycji rozwiązania, ale też nic nie mogę z tym zrobić. Problemy będą się gromadzić pod dywanem. Nie jest to dobre.

Czasami jest odwrotnie. Poznałam dyrektora szkoły. Powiedział, że on uwielbia kilka jego pań, bo one przychodzą do niego z problemami. One mówią, mówią, i nagle doznają olśnienia i mówią, że wiedzą już co mają robić i wychodzą. Jest im potrzebna tylko jego obecność.

Samo przegadanie tego. Wyrzucanie słów, które układają się w głowie.

Dokładnie. Jednak też na plus działa to, że on mówi: „Siadaj, powiedz co ci leży na sercu”. To czasem wystarczy. To dość ważne. To pokazuje, że ufam szefowi, bo przyszedłem do niego z tym problemem. W tym kontekście kontaktów interpersonalnych – o co chodzi w odporności psychicznej? Kiedy pojawiają się problemy, czy widzimy, że ktoś w zespole obija się, udaje, że pracuje, to osoba odporna psychicznie powie wprost: „Słuchaj, widzimy, że nic nie robisz”. Piłkarze mówią, że gra na alibi, czyli udaje, że jest. To jest ważne, aby umieć to powiedzieć: „Widzę że ściemniasz, widzę, że się nie starasz. Opóźnia to nasz zespół. Nie pomaga nam to w żaden sposób”. Tak naprawdę rzadko kto potrafi tak powiedzieć.

Wymieniasz składniki odporności psychicznej. Wydaje mi się, że każdy jest w stanie gdzieś przyłożyć je do siebie i mniej więcej oszacować czy ma te komponenty na wyższym czy niższym poziomie. Wiem też, że odporność psychiczną można zmierzyć? Jak to się robi? Jak to się mierzy?

Można zmierzyć. Pytanie jest – czy ty potrzebujesz ją zmierzyć? Jest test, który ja czasem wykorzystuję.

Jeżeli chcę pracować nad tą odpronością psychiczną, to chce ją zmierzyć, aby mieć dowód na to, że idzie mi coraz lepiej i mam ją na coraz to wyższym poziomie.

Pracuję na tym teście. Jestem też Master Trainerem, czyli osobą, która szkoli osoby, które chciałyby pracować z tym testem. To jest test spełniający wszelkie znamiona testu rzetelnego i normatywnego.

To nie jest psychozabawa z Chwili dla ciebie.

To nie jest test z gazety. Robisz ten test online, ale on nie wypluwa ci wyniku od razu. Rekomenduję, aby nie wysyłać od razu swojemu klientowi czy podopiecznemu wyniku, zanim się z nim nie spotkasz i nie wytłumaczysz mu tych czterech komponentów, i interpretacji wyników. Co oznacza 1,2, co oznacza 9,10. Miałam taką sytuację na początku. To był piłkarz z Ekstraklasy, który trafił do mnie. Rozmawialiśmy. Zaproponowałam mu, abyśmy przyjrzeli się jak to u niego wygląda. On sobie to zrobił. Nie zaznaczyłam opcji, aby wysłał wynik do mnie, tylko wynik wysłał się do niego. On nie pojawił się u mnie przez 4 miesiące. To były głównie 2-3, czyli bardzo niski wynik. On się totalnie załamał. „Jestem do dupy, nic ze mnie nie będzie”. To wcale nie jest tak.

Niski wynik nie oznacza, że z ciebie nic nie będzie, tylko ważne jest to, w którym komponencie masz niżej, a w w którym wyżej. To jest test w pakiecie – test plus sesję. Albo sesję informacji zwrotnej, na której osoba, która z tobą będzie omawiała go, dokładnie ci wytłumaczy interpretację, albo jest to sesja rozwojowa, które mam najczęściej. Od razu jedziemy w stronę tego, co ty możesz zrobić, żeby podnieść swoją odporność, a czasem ją obniżyć.

Co chcesz z tym zrobić? Czy chcesz zobaczyć to z ciekawości? Czy chcesz coś z tym zrobić? Czujesz, że coś jest nie tak w twoim życiu, że za bardzo się przejmujesz. Nie idzie ci i nie wiesz dlaczego. Za dużo łez, za dużo płaczu, za dużo nerwów i chcesz zobaczyć z czego to wynika. Ten test jest bardzo fajnym narzędziem, które pokazuje, w którym kierunku warto pójść z pracą nad poprawą odporności psychicznej.

Test idealnie pokazuje, w którym kierunku warto iść z pracą nad poprawą odporności psychicznej

Ten test robi się też dla zespołów. Tutaj wychodzi czasem magia. Czasem nie ma wyniku, jest źle. Nie wiemy czemu. Jak słyszę w telewizji od kibiców, że brakuje im motywacji, to trzeba ich pogonić. Różne są akcje pod klubami sportowymi. Czasami też trenerzy czy prezesi mówią, że zawodnicy są niezmotywowani, bo coś. To nie jest tak. Tu nie chodzi o motywację. Jestem w stanie się założyć, że chodzi tu przede wszystkim o relację, o brak wspólnych celów. Wiesz co najczęściej mówią trenerzy? Jak ich pytam: „Jaki macie cel?”. „No jak to? Wygrać następny mecz!”. Często mówię, że to żaden cel. To jest oczywista oczywistość. Po to się trenuje, żeby wygrać. Jak na boisku są dwie drużyny, to obie nie mogą wygrać. Co jest waszym celem? Przepięknie mówią o tym chłopaki z reprezentacji Amp Futbol, czyli piłkarze po amputacjach. Oni mówią: „Zbudować mistrzowski zespół”. To jest ich cel. Zbudowanie takich relacji, żebyśmy sobie ufali, żebyśmy wiedzieli, że jeden za drugiego może oddać życie. Jeżeli jednemu idzie słabiej, to reszta przejmie jego rolę. Pomoże mu, wesprze go. To jest klucz.

Jeżeli robimy takie badanie, chcemy sprawdzić, co się tam dzieje z naszą odpornością psychiczną, to mamy czarno na białym pokazane, gdzie jest problem. Czy w zaangażowaniu, czy na wyzwaniu, czy coś z pewnością siebie. My o tym rozmawiamy. Mnóstwo różnych fajnych pytań zadaję moim podopiecznym i pewne rzeczy wychodzą. Fajnie to wychodzi w zespole, kiedy coś nie idzie.

W zaangażowaniu jest wysoko, ale na wyzwaniach wynik jest niski. W zaangażowaniu mamy 7 czy 8, a w wyzwaniach 3-4. Co się dzieje? Rozmawiamy o tym. Mamy konkretny cel, wiemy do czego chcemy dojść. To jest konkretny przykład z biznesu. Mamy pozyskać bardzo ważnego klienta, natomiast na wyzwaniach mamy nisko. Tam jest ciągłe wychodzenie poza strefę komfortu, ciągły rozwój i doskonalenie. Okazuje się, że ludzie, którzy tam są, nie są gotowi na to, aby poświęcić więcej czasu, bo trzeba nauczyć się pewnych rzeczy. Wchodziły nowe programy do firmy i trzeba było je poznać. „Boję się. Nigdy nie miałem z tym nic wspólnego”.

Tutaj okazuje się, że nikt im nie wytłumaczył, że będzie trzeba wdrożyć nowe procedury, innych charakter pracy. Oni nie czuli, że to jest ich. Nie tylko nie czuli, że się rozwijają, tylko wręcz przeciwnie. Coraz więcej lęków, coraz więcej obaw. „Ja nie dam rady. Ja nie podołam. Nie wiem co mam robić”. Tu warto się przyjrzeć temu, co się tam dzieje i co można z tym zrobić.

Pojawiło mi się od razu kilka pytań. Jedno taki bardzo związane z testem. Jak się nazywa ten test?

MTQ48 – Mental Toughness Questionnaire. 48, bo ma 48 pytań.

Czy to jest tak jak z testem Gallupa? Można sobie wykupić dostęp do tego testu i zrobić samemu? Czy to musi być zrobione przez certyfikowanego coacha, pośrednika, w związku z tym, że wymaga dodatkowego omówienia?

To nie jest tak jak z testem Gallupa. Test wykupujesz u certyfikowanego konsultanta AQR, czyli firmy brytyjskiej. Peter Clough i Peter Earle stworzyli ten test. To jest produkt certyfikowany. Produkt udoskonalony. Cały czas prowadzone są badania i w biznesie i w sporcie. On jest zmieniany. Nie możesz zrobić go w ten sposób, że go zrobić i wypluwa ci wynik. To musi być sesja z konsultantem. To może być coach, to może być trener. To może być osoba, która się tym zajmuję.

Niedawno prowadziłam szkolenie, na którym certyfikowałam pięciu nowych konsultantów. Tam była pani dyrektor z banku, była osoba z HR-u. To są takie osoby, które w swojej organizacji będą to wykorzystywały. Taka osoba, która została nauczona jak pracować z tym testem. Chodzi o to, aby nie zrobić nikomu krzywdy.

Ile kosztuje taki test?

To zależy. Nie powiem ci ile to kosztuje, bo wykupienie testu to jedna rzecz, ale sesja z tą osobą jest drugą rzeczą.

Jakieś widełki?

Będą różne ceny. Podejrzewam, że to około 500 złotych. Taka średnia. To też zależy, czy jest to sesja informacji zwrotnej, czy to sesja rozwojowa. To są dwie zupełnie inne rzeczy.

Jasne. Powiedziałaś jedną rzecz, która bardzo przykuła moją uwagę. Do tej pory, a rozmawiamy już dłuższą chwilę, miałem wrażenie, że z tą odpornością psychiczną jest tak, że im ona jest wyższa tym lepiej. Człowiek dzięki temu może być bardziej skuteczny, mniej się przejmować, bardziej dążyć do celu. Powiedziałaś w pewnym momencie, że może być tak, że w jakimś obszarze wynik jest za wysoki i trzeba popracować nad tym, aby go zbić na niższy poziom. W jakich sytuacjach odporność psychiczna może być za wysoka?

Człowiek twardy psychicznie – jaki to jest człowiek, według ciebie? Jak wyobrażasz sobie takiego człowieka?

Taki, który nie przejmuje się krytyką. Taki, który nie zniechęca się niepowodzeniami. Nie wiem jak to lepiej opisać.

Wyobrażasz go sobie jakoś?

Wyobrażam go sobie jako twardego faceta.

Jak taki człowiek wygląda? Kobieta nie może być twarda?

Może. Bardziej przypomina mi gladiatora niż brydżystę.

To fajne porównanie. Często pytam na szkoleniach: „Jak wygląda człowiek twardy psychicznie?” Czasami panowie prezentują, że idzie wielki facet, z klatą do przodu. Może wszystko, jest zwycięzcą. No nie. To totalna bzdura amerykańska. Nie możesz wszystkiego, ale możesz dużo. Jeżeli weźmiesz się do roboty i będziesz ciężko pracował. Twardzi psychicznie tacy są. Oni nie odpuszczają. Oni ciężko pracują. To taki człowiek, który się nie załamuje, bierze sprawy w swoje ręce. Przegrana czy porażka to nie jest straszna tragedia. Tylko to jest informacja zwrotna, co jeszcze muszę zrobić, aby osiągnąć ten sukces.

Nie możesz wszystkiego, ale możesz naprawdę dużo

Osoba wysoko odporna psychicznie, czyli dziewiątka, dziesiątka, może sprawiać problemy. Ona może nie rozumieć, że inny ludzie mają inaczej niż ja. Jeżeli jestem właśnie taki – cel, cel, cel, cel i jeszcze raz cel, nie załamuje się, idę do przodu, mam parcie na cel, na osiąganie wyników, a ludzi mam wrażliwszych, to sprawia to problem. . Badania pokazują, że 68% osób ma przeciętną odpornośc psychiczną. To jest skala normatywna, czyli między 4 a 7. Potrafimy lepiej lub gorzej radzić sobie w pewnych obszarach.

Możemy wierzyć w siebie, ale nie chcieć zaangażować się z jakiegoś powodu. Wolimy jak ktoś za nas wyznacza cele, ale chcemy je zrozumieć. Jeżeli mamy lidera, który jest silny psychicznie, pełna dziesiątka, to tu może być problem. Ona może sprawiać problemy, ale też mierzyć się z nimi. Ona będzie problemem dla swoich ludzi, którzy nie będą nadążać za nią. Nie będą rozumieli, dlaczego on tak strasznie ciśnie, jak oni już ledwo zipią. Tu będzie kłopot. To bardzo ważna rzecz, dla osób, które kierują osobami – liderów, managerów, trenerów sportowych. Oni mają inaczej. Jeżeli zobaczę to czarno na białym, to fajnie jest zrobić test zespołu. Jak robimy ten test, to nie wywieszamy wyników, że Jasiek ma tyle, Zośka tyle, Marek tyle, tylko one są anonimowe i pokazują one zespół. Nasz zespół ma średnio 5,5, ale mamy wysoko na zaangażowaniu, niżej w relacjach.

„Nie wiem co się dzieje, że mój zespół nie wygrywa”. W teście wychodzi, że w relacjach jest 4. Teraz siadamy i rozmawiamy, co się dzieje. Czasami ukryty konflikt w szatni. Tutaj tak samo może być w firmie. Nasz lider, ta nasza 10, tego nie rozumie. „Jak to? Wszystko macie! Macie sprzęt, pomieszczenie, możliwości. Chcesz pracować w domu, to masz home office. Czemu nadal nie idzie?!” Właśnie dlatego, że może za bardzo ciśnie. Za mało dajesz informacji zwrotnych. Za mało wspierasz. Trzeba o tym pogadać.

Przyszedł mi konkretny przykład z sesji, którą miałam jakiś czas temu. To był pan, właściciel firmy. Takiej firmy, która zatrudniała pięćdziesiąt parę osób. Oni coś produkowali, sprzedawali to gdzieś za granicę. Przyszedł i powiedział, że jemu idzie bardzo dobrze. Firma stoi super. To, co kiedyś sobie zaplanował, idzie tak jak trzeba. On w tej pracy jest od rana do wieczora. Sobota i niedziela – nadal ma dwa telefony pod ręką, sprawdza maile. „Nie mam życia prywatnego”. Pierwszą rzeczą jaką robię, to określenie wartości. Co jest dla ciebie w życiu ważne? Wypisz to sobie. Powiedział, że to praca, kariera, rozwój osobisty, pieniądze, rodzina. Rodzina zawsze się pojawia. Teraz proszę o zaznaczenie, na ile są te rzeczy obecne w twoim życiu. Firma, finanse poszło na 10. Rozwój firmy na 10.

Rozwój osobisty – zawahał się, bo dawno nic nie czytał nic wzbogacającego, nie był na szkoleniu, bo brak na to czasu. Pierwsze co się ucina w firmach, to szkolenia. Dał tam chyba 5. Przyszła kolej na rodzinę. Tu było duże wahanie. On nie wiedział. Myślał, że nawet 4 będzie za dużo. Ma dwóch synów – 5 i 7 lat. On ich nie zna. Rano wychodzi do pracy, oni śpią, jak wraca wieczorem, to oni już śpią. W soboty i niedziele, to dzieci to denerwują, bo w soboty to ma spotkania biznesowe, więc też ich nie widzi. W niedzielę za to, często mu przeszkadzają. Chce wysłać maile, sprawdzić telefon, a syn przychodzi z misiem. Stwierdził, że on tak nie chce. Jemy to się w ogóle nie podoba.

Drugą częścią ćwiczenia jest zaznaczenie na ile chciałbyś, aby to było w twoim życiu obecnie. Pierwsza rzecz do jakiej poszedł to rodzina. „Tak nie może być! Po co ja tak zapieprzam? Po co mi te pieniądze? Ja nic z tego nie mam. Jak jadę na urlop to z telefonem i mailami. To bez sensu! Chciałbym, aby ta rodzina było co najmniej na 6. Finanse są fajnie, ale nie chcę siedzieć w tej pracy cały czas”.

Zaczynamy rozmawiać, co może zrobić. Do tej pory nie przyszło mu to do głowy, że może wiele zadań delegować. Sam sobie dobrał ludzi, którzy z nim pracują. Który z nich byłby takim co przejmie część jego obowiązków? Dlaczego tak się dzieje, że on tym ludziom nie ufa i nie wychodzi przed 20 z pracy. Codziennie, przez tyle lat. On sam o sobie powiedział, że jest osobą odporną psychicznie. Jak zaczęliśmy rozmawiać o rodzinie, dzieciach, to łzy się pojawiły w oczach. Okazało się, że wcale nie chce taki być. Po co mu to? Być może to jest taka jego postawa.

Na początku, jak mówiłeś o swojej definicji, to powiedziałeś, że to jest postawa. Bardzo często liderzy nauczyli się takich zachowań, osoby odpornej psychicznie, które wcale nie służą. Do niczego ich to nie prowadzi. To wcale nie jest dobre. Warto się przyjrzeć swoim obszarom w życiu. Co one mi robią z moją odpornością? Presja, wyzwania – co one robią w moim życiu?

Często liderzy nauczyli się zachowań osób odpornych psychicznie, ale one do niczego nie prowadzą

Wiemy już, że generalnie odporność psychiczna przydaje się przedsiębiorcy. Jeżeli jest bardzo, bardzo wysoka, to może nie być to najlepszy wynik. Czy są jakieś sytuacje albo stanowiska w firmie, gdzie zaletą jest niska odporność psychiczna?

Zaletą powiadasz. Są badania, które pokazują, że wyższa odporność psychiczna daje 25% wyższą efektywność. Takie osoby częściej osiągają sukces. Częściej więcej zarabiają. Łatwiej im zdobyć pracę. Jeżeli są to dzieci i młodzież, to lepiej się uczą.

Wrażliwość to żadna wada. Po prostu tak masz. Często fabrycznie, a często jest to wynik tego, co się w twoim życiu wydarzyło. Odporność ci spadła. Tym ludziom jest na pewno trudniej w życiu. Nie byłoby pięknych dzieł sztuki, nie byłoby muzyki, poezji, sztuki, jeżeli nie byłoby osób wrażliwych.

To prawda.

W jakich dziedzinach może się to przydać? W dziedzinach kreatywnych. Tam, gdzie tworzy się sztukę, muzykę, reklamy. Różne rzeczy, z których powstaje coś pięknego, coś dla innych ludzi. To może być zaleta. Co się często dzieje? Czy ten człowiek zajmuje się tym, co powinien? Jeżeli jest to wrażliwa, artystyczna dusza, a my mu każemy siedzieć 8 godzin w księgowości. Może tak sobie wybrał, a może rodzice powiedzieli, że z malowania się nie wyżyje. Artysta malarz jest bogaty dopiero po śmierci.

Robiłam takie badanie w firmie. Fajny był szef tej firmy. On mi powiedział: „Wiesz co, mam poczucie, że mam fantastycznych ludzi, ale oni chyba nie są w tym miejscu, gdzie powinni. Totalna gaduła, która pamięta o wszystkich, o urodzinach kota, siedzi przy biurku i aż go nosi. Handlowca ma takiego, który by z biura w ogóle nie wychodził. Może powinienem odwrotnie ich ustawić?” Teraz czy my nie ciągniemy tych ludzi w stronę wrażliwości w sposób nieświadomy.

Czy wrażliwość może być zaletą? Myślę, że tak. Tak, gdzie tworzy się różne rzeczy. W sporcie zaletą może być w artystycznych dyscyplinach sportowych – gimnastyka artystyczna, gimnastyka sportowa, łyżwiarstwo figurowe. Miałam okazję pracować z Reprezentacją Polski w Gimnastyce Sportowej. Tam jest niesamowite ciśnienie, niesamowita presja i bardzo duży wysiłek. Natomiast tam może to być zaletą, bo one inaczej to piękno pokazują wychodząc na matę czy równoważnię. Myślę, że w takich dziedzinach tak.

Załóżmy, że chciałbym pracować nad swoją odpornością psychiczną. Przeważnie ją zwiększyć, chociaż może czasem pomniejszyć. Jak to się robi? Jak się ją kształtuje? Czy to są ćwiczenia mentalne, czy dochodzi do tego jakaś joga?

Nasz mózg posiada wspaniałą cechę, którą jest neuroplastyczność, czyli może się zmieniać. Nasza odpornośc plastyczna może się zmieniać. I będzie się zmieniała w różnych sytuacjach. Warto nad nią pracować. Jest do tego dużo narzędzi i metod. Warto się zastanowić co chcę zmienić. W którym kierunku chcę pójść z tą odpornością psychiczną.

Refleksja – jak ja mam? Nie robiąc sobie żadnego testu, zastanowienie się w jakich sytuacjach, w obecności jakich ludzi, mam największy kłopot? Kiedy pojawia mi się stres? Kiedy pojawia mi się ciśnienie i niepotrzebne emocje? Zastanowić się, co mogę z tym zrobić? Znowu jest tu poczucie wpływu. Jak reaguję w pewnych sytuacjach i czy na pewno reaguje adekwatnie?

Pierwsza rzecz – przyjrzenie się ludziom, którzy mnie otaczają. Wyeliminowaniu, czasami dosłownym, ze swojego życia ludzi toksycznych, czyli takich, którzy tylko narzekają, tylko marudzą i widzą tylko czarne barwy. Optymizmu można się nauczyć. Ojciec psychologii pozytywnej Martin Seligman pokazuje, że da się to zrobić. Jest taka książka Nowa psychologia sukcesu Carol Dweck. Ona dzieli ludzi na elastycznych i statycznych. Takich nastawionych na rozwój i na stagnację.

Ludzie nastawieni na trwałość boją się rozwoju. To są takie osoby, które unikają ryzyka. Koncentrują się tylko na swoim talencie. Jeśli uzna, że nie ma talentu, to dla niego życie nie ma sensu. Chwalenie ludzi tylko za talent i za cechy charakteru nie rozwija ludzi. Ludzie elastyczni, czyli nastawieni na rozwój, lubią ryzykować. Lubią podejmować nowe działania. Nie boją się wyzwań. Są pewni siebie. Ciężko pracują, aby osiągnąć sukces. Jak zapytasz liderów jakich ludzi wolą – to preferują ludzi, którzy się nie boją podejmować wyzwań. Nie boją się ciężkich wyzwań.

Kiedy ludzi skłaniamy ku trwałości? Kiedy chwalimy ich za talent. Robimy to dzieciom. Jeśli pani w szkole mówi: „Z ciebie nie będzie żaden matematyk, ale za to jesteś świetny z muzyki. Tu odpuść, a skup się na czymś innym” – to jest jak najbardziej OK. Natomiast powiedzenie: „Synu z ciebie nic nie będzie. Nie masz do tego talentu. Zostaw to”. Tu mamy kłopot.

Najprościej jest zacząć stosować techniki uspokajania oddechu

Jak to rozwijać? Zastanowić się w czym jestem dobry. Tu może pomóc test Gallupa. Powiedziałeś o medytacji. To są techniki uspokajające. Jeśli mam tę niższą odpornośc i wiem, że szybciej się gotuję, czyli emocje idą mi pod gwizdek to nauczyć się najprościej technik oddechowych. Może to być medytacja jeśli ktoś lubi. Mindfulness jest bardzo popularny. Proste techniki. Jeśli wiesz, że wkurzają cię konkretne sytuacje, to prosta technika STOP, czyli zatrzymaj się, weź głęboki oddech, mocny przeponowy, oddychaj równo, policz do 8, zatrzymaj, wypuść powietrze. Zrób to kilka razy. Zobaczysz, że się uspokoisz.

Potem przyjrzyj się temu jakie emocje, jakie myśli się w tobie pojawiają. Nie da się równocześnie myśleć o głębokim oddechu i wkurzać. Inny prosty sposób naszych dziadków – jak się wkurzysz policz do 10. Jak się bardzo wkurzysz, policz do 100. Licz świadomie i oddychaj. Twój umysł nie jest zdolny jednocześnie liczyć i się wkurzać. To są proste rzeczy.

Bardzo ważne jest polubienie siebie. Jeśli ty sam siebie nie lubisz, to nie będziesz lubił innych ludzi. Przyjrzyj się temu, w jaki sposób ty podchodzisz sam do siebie? Jak o siebie dbasz? Bardzo ważny jest sen, ale prawdziwy – wysypianie się. Umiejętność zasypiania i budzenia się rano wypoczętym. Dieta – to co jesz, kiedy jesz, ile jesz? Czy odżywiasz się właściwie? Aktywność fizyczna jest fantastyczną rzeczą, jeśli chodzi o podnoszenie odporności psychicznej. Mamy modę na aktywność fizyczną. Nie chodzi o to, abyś się zmuszał, bo wszyscy biegają, to i ty zaczniesz. Znajdź coś, co będzie cię kręcić, co będzie dla ciebie fajne. To ma ci sprawiać przyjemność, a nie masz się do tego zmuszać.

Ważne jest polubienie siebie i praca z przekonaniami

Bardzo ważna jest praca z przekonaniami. W treningu mentalnym robimy to często. Co myślę o sobie? „Jestem do bani, jestem do niczego, nic ze mnie nie będzie”. Czemu tak się dzieje? Zawodniczka mówi: „Jestem do niczego, nic mi nie wychodzi”. Pytam ją co jej nie wychodzi. „Dwie zagrywki zepsułam”. Pytam co zrobiła dobrze. I wymienia szereg rzeczy. „To jesteś do bani? To fakt czy opinia?”. „Tak ogólnie nie jest źle, ale te dwie zagrywki zepsułam”.

W dzienniczku treningu mentalnego zawsze proszę, aby wpisywać to, co o sobie pomyślałeś w ciągu dnia. Czy to jest przekonanie – sprawdź je. Jest 5 pytań zdrowego myślenia, które warto sobie zadać. Ciężko mi wymyślić przykład, bo nie mam takich myśli.

Sytuacja domowa przyszła mi do głowy. „Nigdy nie będę krzyczeć na dziecko”.

„Jestem beznadziejny, bo krzyczę na dziecko”.

Jestem złym rodzicem, bo krzyczę na dziecko”.

Czy to jest fakt, czy to jest opinia? Czy ta myśl jest oparta na faktach? Jesteś złym rodzicem, bo krzyczysz na dziecko? Fakt – krzyknąłeś na dziecko. Czy to oznacza, że jesteś złym rodzicem?

Niekoniecznie.

Czy ta myśl chroni twoje życie i zdrowie?

Nie.

Zdecydowanie nie, bo w głowie pokazuje ci to niefajne rzeczy. Czy ta myśl, że jesteś złym rodzicem pomaga ci osiągać swoje cele, jako tata?

Nie.

Na pewno nie.

W tej chwili teoretyzuję, bo nie krzyczę na dziecko. Przyszła mi do głowy taka sytuacja jako kontrprzykład. Może być tak, że rodzic krzyknie na dziecko, z obawy o jego życie i zdrowie. Dziecko biegnie na ulicę, rodzic krzyczy STÓJ. Zatrzymuje się nad tym dzieckiem i krzyczy: „Nie wolno wybiegać na ulicę, bo samochód może cię potrącić”. Krzyknąłem na dziecko? Krzyknąłem. Czy to znaczy, że jestem złym rodzicem?

To nie jest przekonanie. Tutaj chroniłeś dziecko. Mówimy o przekonaniach, czyli taka myśl, która siedzi ci potem w głowie: „Jestem beznadziejny. Nie nadaję się do tego”. Potem jest jeszcze pytanie o to, czy ta myśl pomaga ci unikać konfliktów lub je generować. Ostatnia rzecz – czy ta myśl powoduje, że czujesz się tak, jak chcesz się czuć, bez używania środków, lekarstw, alkoholu?

Jeśli odpowiesz x3 NIE, to znaczy, że mamy do czynienia z niezdrową myślą, która ci nie pomaga. Robimy ćwiczenie, w którym zaznaczamy myśli. Jest stresująca sytuacja, coś dzieje się w pracy. Wypisujesz wszystko co w związku z tą sytuacją przychodzi ci do głowy. Przyglądamy się temu. Czy to mi pomaga? Czy to mnie wspiera? Czy wręcz przeciwnie? Czy to powoduje, że te myśli krążą mi w głowie i dociskają hamulec ręczny?

Zaczęłabym od podstawowych rzecz – sen, dieta, wyciszenie się, spacer, aktywność fizyczna, zastanowienie się nad tym, co w mojej głowie się dzieje. Ludzie lubią jedno ćwiczenie, którego twórcą jest również Martin Seligman. Na koniec dnia, zanim pójdziesz spać, podczas mycia zębów, powiedz sobie 3 rzeczy, z których jesteś dziś zadowolony. Z taką myślą kładziesz się do łóżka. Choćby dzień był okropny, to znajdź 3 rzeczy, które były fajne. Na przykład uśmiech córki. Warto było wrócić do domu i popatrzeć w ten pyszczek. Ludzie bardzo to lubią i pomaga im to.

Mam pytanie o te ćwiczenia. Czy to jest tak, że ja te ćwiczenia wykonuję jako elementy procesu zmiany i kiedy dojdę do tego, że moja odpornośc psychiczna wzrośnie, to przestaję to robić? Czy to chodzi o zmianę stylu życia na stałe?

Zaczęłabym od snu, diety, aktywności fizycznej i zastanowieniu się nad tym, co się dzieje w mojej głowie

Chodzi o zmianę życia na stałe. Przynajmniej pozyskanie takich metod i narzędzi, że kiedy będzie coś nie tak, jeśli będziesz czuł, że spada ci ta odporność, to będziesz wiedział jak to zastosować. Znam ludzi, którzy uzależniają od siebie klientów. Jeżeli słyszę, że ktoś do niego przychodzi 3-5 lat, to myślę, że to słabo. To tylko moje przekonanie. Dla mnie najfajniejszy moment, kiedy mówi: „Ewa, ja cię już nie potrzebuję. Wiem jak sobie radzić”. Dzwoni i mówi: „Przydarzyło mi się coś, ale wiedziałem co zrobić”. To jest mega rzecz. Wyposażenie człowieka w metody, które będą mu służyły, z którymi będzie umiał sobie radzić. Ważne jest to, abyśmy odkryli w zakresie 4 komponentów odporności psychicznej, co możemy robić.

Jeżeli chodzi o poczucie wpływu, to jest to świetne ćwiczenie. Ono pochodzi z biznesu. Jest to analiza pola sił. Podziel kartkę na pół. Po jednej stronie napisz siły wspierające, po drugiej siły osłabiające. Siły hamujące i siły wspierające. Siły wspierające – wypisz wszystko to, co ci pomaga w życiu czy biznesie. Wszystkie zasoby, czyli twoje kompetencje, kwalifikacje, ludzie, którzy cię otaczają, umiejętności. To co masz, to, co ci pomaga w twoim biznesie. Siły hamujące – to, co ci przeszkadza. Twoje braki, twoje przekonanie, ludzie, którzy powodują, że przestaje ci się chcieć na przykład. To jest istotne, abyś umiał to sobie zdefiniować. Jeżeli zaznaczasz sobie, co cię hamuję, to ja cię zapytam: „A na co masz wpływ?”. Najczęściej w siłach hamujących pojawiają się rzeczy, na które nie masz wpływu. Co z tym możesz zrobić? Nic. Zostaw to. Idź dalej.

Jeśli chodzi o zaangażowanie – wszelkie metody wyznaczania celów. Od metody SMART, którą średnio lubię, po metody Knighta, czyli co jest najważniejsze. Najważniejsze jest, aby pojechać na Igrzyska Olimpijskie. Jak to zrobisz? Potrzebuję porozmawiać z trenerem. Potrzebuję nowy sprzęt. Jakimi krokami do tego dojdę? Rozpisz plan. Metod wyznaczania celów jest mnóstwo.

Jeśli chodzi o wyzwania, ciągły rozwój i doskonalenie – co mogę jeszcze zrobić? Określ swoją strefę komfortu. Co mam w strefie komfortu? Czemu nie chce jej opuścić? Co mi jest potrzebne? Ważna uwaga dla liderów i szefów – czasami ludzie nie są gotowi z jakiegoś powodu. Warto się dowiedzieć dlaczego. Dlaczego nie chcecie ruszyć? Co takiego się dzieje? Czego potrzebujecie?

Przyszedł mi do głowy przykład gimnastyczki, z którą pracowałam. Ona dopiero uczyła się jakiegoś elementu. Ten element opanowała, ale nie w takim stopniu, że czuła się bezpiecznie. Był to element na równoważni, czyli bardzo trudny. Trener mówi: „Skoro już ci to wyszło, to wprowadzamy następny, trudniejszy”. Ona absolutnie nie była gotowa. Raz za razem spadała. Nie było tej pracy.

Myślę, że w biznesie wiele będzie takich sytuacji.

Wiara w siebie, w swoje umiejętności – pewność siebie w relacjach. Jakie sytuacje dodają mi pewności siebie, a jakie mi odejmują? Co mogę z tym zrobić. Wiele się łączy. Pewność siebie z poczuciem wpływu będzie się mocno przenikała. Jacy ludzie mnie otaczają? Mocne i słabe strony relacji z danym człowiekiem. Tych ćwiczeń jest bardzo dużo.

Chciałabym, aby to wybrzmiało – to nie jest szymel. To nie jest tak, że przychodzisz do kogoś takiego jak ja, przyjeżdżasz na trening odporności psychicznej i jest tam szymel. Robimy po kolei ćwiczenie pierwsze, drugie, trzecie. Nie. Najpierw musimy porozmawiać. Zawsze mówię moim osobom: „Sprawdź, popatrz. Jeśli coś ci nie gra, jeśli jakieś ćwiczenie wydaje ci się głupie, albo nie czujesz, że jest ono dla ciebie, to powiedz. Będziemy szukać innego”. Tu najważniejszy jest człowiek i tylko on może dać taką informację, czy to jest dla niego OK. Czy on chce podjąć ten wysiłek?

Ile zwykle trwa taka praca?

Staram się nie przekraczać 90 minut. Człowiek jest już potem zmęczony. Są ludzie, którzy po 60 minutach mówią KONIEC. Z zegarkiem w ręku. U mnie tak nie jest. To jest sesja. Rezerwuję sobie półtorej godziny. Czasami są to dwie godziny. Czasami zdarza się tak, że ktoś przychodzi z konkretnym problemem, o którym chce pogadać. Rozmawiamy i zadam dwa pytania. I pojawia się: „Kurna wiem. To ja już idę, bo już wiem”. Po 30 minutach się żegnamy. I on dzwoni na drugi dzień i rozmawiamy godzinę przez telefon o tym, co się zadziało i co on z tym zrobił. Sesje zwykle trwają 60-90 minut. Bardzo często pracuję przez Skype. Mam zawodnika w Japonii, mam zawodniczkę, która mieszka w Szwecji. Siłą rzeczy nie da się inaczej. Ty siedzisz w Anglii, ja jestem na Śląsku.

Nie wiem czy to liczyć sesjami. Może być sesja, a potem miesiąc samodzielnej pracy. Ile czasu trzeba, aby zauważyć taką widoczną zmianę w człowieku? Kiedy on sam czuje, że zupełnie inaczej zachowuje się w pewnych sytuacjach i inaczej je odbiera?

Nie wiem. Byłam kiedyś gościem w podcaście u Krzysia Brambora Fight Game. On mnie zapytał o to, ile potrzeba czasu i ile potrzeba sesji, aby człowiek miał wyższą odporność. Nie wiem ile. U każdego będzie inaczej. Ważne jest zrozumienie, że sesja, czyli trening mentalny, trening odporności to nie jest ta praca. Trening to jest to, co się dzieje pomiędzy sesjami. My rozmawiamy, tłumaczymy. Zazwyczaj rozmawiamy. Kiedy jednego z zawodników zapytała fizjoterapeutka, co on właściwie robi z tą Ewą na tym treningu, to on musiał się długo zastanowić, aż powiedział, że rozmawiamy. Po prostu rozmawiamy. Potem wie, co ma robić. Czasami robimy jakieś ćwiczenia na sesji, a czasami to omawiamy i on idzie z tym do domu. To, co on zrobi pomiędzy, to jest ten właściwy trening. To tak jak na treningu sportowym. Masz pewne ćwiczenia, pewne elementy, które trzeba wykonać. Tutaj jest tak samo.

To od ciebie zależy ile to potrwa. To zależy ile czasu na to poświęcisz. Jak będziesz solidny w wykonywaniu ćwiczeń, w prowadzeniu dzienniczka treningu mentalnego, to będzie szybciej. Zależy też z jakiego pułapu wyjściowego zaczynamy. Nie powiedziałam o jednej rzeczy. Jeśli w tym teście ktoś będzie miał wyniki od góry do dołu poniżej trójki, to często jest to osoba, której ja rekomenduję psychoterapię. Tu już bardzo często są głębokie problemy. Treningiem mentalnym nie załatwimy takich rzeczy. Mówię to uczciwie, że nie pomogę, bo nie mam takich kompetencji.

Skończyłam psychologię, skończyłam różnego rodzaju kursy – racjonalną terapię zachowań i inne, ale to jest za mało. Jeżeli widzę, że to jest człowiek, który cały czas cofa się w przeszłość i tam mu coś siedzi, to on nie pójdzie ze mną do przodu. Uczciwie trzeba to powiedzieć. Tak nie powinno być. Znam coachów, którzy pracują z uzależnieniami, ale ja bym się nie podjęła. Współpracuję na stałe z terapeutami i proponuję: „Mam zaufanego człowieka. Idź. Zobacz”. Czasami w porozumieniu z terapeutą, pracuję równolegle nad celami i konkretnymi rzeczami. On prowadzi swoją terapię. Tu czas też się wydłuży.

Na ile trening mentalny pomaga? Często ludzie o to pytają. Też nie wiem. Jakby miało to być 5%, to czasami jest to 5%, którego ci zabraknie do mistrzostwa. Czasem warto.

Mówiłaś o niskiej odporności i o tym, że czasami są sytuacje, w których nie możesz pomóc, bo potrzebne jest wsparcie psychologa i terapia.

Psychologa nie. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że psycholog i psychoterapeuta to są dwie różne dziedziny.

Terapeuty. Wcześniej, kiedy mówiłaś, że oznaką niskiej odporności psychicznej jest to, że nie bierzemy odpowiedzialności za to co robimy, tylko patrzymy, że to świat jest tak ułożony. Wtedy pomyślałem, że jeśli tak podchodzę do tematu, gdzie bardzo mało zależy ode mnie, a większość od świata, to trudno mi się zmienić. Nie wierzę w to, że jakikolwiek moje ćwiczenia czy działania mi pomogą, bo świat jest taki, a nie ja.

To może być kwestia przekonań, które wdrukowała ci rodzina czy nauczyciele. Świat jest zły. Wszyscy cyganie kradną. Żydzi są skąpi. Mam takie ćwiczenie, w którym przyglądamy się temu. Czasami jest inaczej. Przyszedł mi do głowy przykład ze świata sportu, ale każdy może się w nim odnaleźć. Pracowałam z zespołem piłkarskim. Każdy z chłopaków miał zrobiony test odprności psychicznej. Wyglądało to tak, że każdy przychodził do mnie na sesję, rozmawialiśmy, później zbieraliśmy to do kupy. Był młody chłopak, lat 20, któremu wyszły bardzo niskie wyniki. Miałam tam dwóch takich z niskimi wynikami. On się bardzo długo opierał. To też jest charakterystyczne. Takie osoby często unikają tego typu spotkań. Oni usłyszeli wyraźnie, że nie muszą ze mną pracować, chociaż jestem tam na stałe, ale na jedno spotkanie ich zapraszam, aby dostali swój wynik i jak go interpretować. On jako jeden z ostatnich do mnie dotarł. Zaczęliśmy rozmawiać.

Jak przychodzą osoby, którym szef czy trener zorganizował takie badanie, to wchodzą i mówią: „Ale nie będziemy rozmawiać o moim życiu osobistym”. Oczywiście, że nie będziemy rozmawiać. Marek, to jest 30-40 minut, jak ja już znam wszystko – dziewczyna, rodzina. Oni po prostu zaczynają opowiadać. Tak samo było z tym chłopakiem. Dajmy mu na imię Krzysiek. To był chłopak, o którym trener mówił: „Chłopak z ogromnym potencjałem. Widzę w nim dobrego zawodnika, ale nie wiem co się dzieje. On mi w ogóle tego nie pokazuje. Ściągnąłem go, bo chciałem go mieć. Nie wiem co się dzieje”.

Krzysiek mówi, że rok temu zmarła mu mama, po długiej chorobie nowotworowej. On się nią opiekował. Przyjechał z drugiego końca Polski. Mama odeszła. Została mu tylko 6-letnia siostrzyczka, z którą nie ma żadnego kontaktu, dlatego, że ojczym zablokował mu ten kontakt. Nie pozwolił mu na to. On został sam jak palec. Odeszła jego ukochana mama. Nie widział od pół roku siostry, bo przeprowadził się na drugi kraniec Polski. W jego głowie nie było piłki nożnej. W ogólnie nie potrafił się na niczym skupić. Mechanicznie wykonywał coś, czego się nauczył, czyli te elementy technicznie. On był w stanie kopnąć piłkę, przyjąć ją, poprowadzić. Jak wychodził na boisko w czasie, to tam nic nie szło. Nie było koncentracji, nie było skupienia. Tam było zupełnie coś innego. Jego mama była na każdym meczu odkąd skończył 7 lat. Bardzo go zachęcałam do terapii. Tam się podziały jeszcze inne rzeczy.

Jak ludzie przychodzą na takie sesje do mnie, to muszą mieć gwarancję pełnego zaufania. To, co sobie powiemy, to zostaje między nami. Trenerzy czy prezesi, tak samo w firmach dostają jasny sygnał – nie powiem co się dzieje na sesjach. Powiem w dwóch sytuacjach – powiesz, że chcesz kogoś zamordować, albo zrobić sobie krzywdę. Tu nic nie mogłam powiedzieć. Wiedziałam, że on nie jest gotowy do gry. Niech on spokojnie trenuje. Dobrze gdyby poszedł na terapię, ale nie powinien wychodzić jeszcze na mecze. Trener go wystawił, bo chciał go podbudować. Próbowałam różnymi ścieżkami zasugerować, aby dać mu czas. Wyszedł. Strzelił gola samobójczego. Za tego gola prezes odsunął go w ogóle od zespołu. Wyrzucił go. Posypało mu się totalnie. Takich sytuacji w sporcie i biznesie może być mnóstwo.

Dla mnie ważne było, aby on usiadł i porozmawiał z trenerem co się dzieje w jego życiu. Moja praca tylko na tym się skupiła. Nie wiem co się stało potem. Nasz kontakt był potem zupełnie inny. To jest taka sytuacja, która pokazuje, że to co mamy w głowie, blokuje nasz prawdziwy potencjał, możliwości, chęć do pracy, a czasem i do życia. I odpornośc leci w dół.

Zdecydowanie. Podałaś bardzo dużo przykładów praktycznych ćwiczeń, jak można wzmacniać i budować odporność. Gdybyś z całego bogatego wachlarza możliwości miała wybrać coś takiego, co działa najczęściej i najszybciej – dzisiaj mogę spróbować i może mi to zaiskrzy, że inaczej odnajdę się w pewnej sytuacji – co by to było?

Na pewno ćwiczenie z poczuciem wpływu. Na co mam wpływ? Na co nie mam wpływu? Przyjrzeć się temu. Co ode mnie zależy? Co mogę zostawić? Co mogę dać na drugi plan? To ćwiczenie najfajniej działa. Na pewno techniki oddechowe, jeśli pojawia się problem z emocjami. Najpierw mówię, potem myślę. Najpierw krzycze, a potem myślę. To na pewno wszystko związane z oddechem.

Chciałabym zwrócić uwagę na krzyk. W jaki sposób moje emocje przekładają się na emocje mojego zespołu? Robię teraz badania Odpornośc psychiczna kobiet w sporcie. Niedawno na kongresie psychologii sportu prowadziłam warsztat Inteligencja emocjonalna trenera w pracy z kobietami. Pomyślałam sobie, że fajnie by było, gdybym zapytała się kilku-kilkunastu dziewczyn, co u trenera jej pomaga, a co przeszkadza. Co chciałaby zmienić? Wysłałam taką ankietę. W ciągu 4 dni dostałam 162 odpowiedzi. Przerosło mnie to. Do dziś one spływają. Okazało się, że dziewczyny mają mnóstwo do powiedzenia i chcą mówić.

Co było charakterystyczne? Krzyki, wrzaski, wulgaryzmy, wyzwiska. Okazuje się, że tego jest strasznie dużo. Jak to przedstawiłam na tym seminarium trenerom, to była cisza jak makiem zasiał. Pomyśleli sobie: „Ja chcę tylko je zagrzewać do walki. Ja je w ten sposób motywuję”. W książce, która rekomendowałam, czyli Dlaczego motywowanie ludzi nie działa Susan Fowler podaje przykład, że natknęła się na artykuł, który mówił, że większe sukcesy osiągają zawodnicy milczących trenerów. Ona to potem przekłada na biznes. Mówi, że szef czy trener, który cały czas krzyczy: „Możesz więcej. Dawaj dalej!”, to jego zawodnik osiąga niższe wyniki. Ten który jest i zawodnik czuje jego obecność, jego wsparcie ale się nie odzywa – odnosi lepsze wyniki.

Czemu tak się dzieje? Dekoncentracja. Skupienie swojej energii na trenerze, a nie na tym, co się dzieje. Jeśli miałabym coś rekomendować to pracę nad swoimi emocjami. Nad tym w jaki sposób radzić sobie z emocjami. Stosuję racjonalną terapię zachowania, co jest metodą autoterapii. Ja uczę moich podopiecznych, jak tę metodę samemu później stosować. Oni mówią: „Kurcze, wystarczy, że nazwę emocję, która się we mnie pojawiła”. My nie wiemy jakie mamy emocje. Ludzi potrafią wymienić złość, strach, radość i koniec. Jest ich mnóstwo. Jak tylko je nazwiesz, co się tam pojawiło, przyjrzysz się jak to działa na twoje ciało i twoich ludzi, to później już wiesz. Nauczanie się jak sobie z tym radzić – to jest ważna rzecz. Włączyłabym do swojego życia też aktywność fizyczną. Przyjrzałabym się temu co jem. Nauczyłabym się zasypiać bez środków farmakologicznych. W Wy Wszyscy Moi Ja Miłosz Brzeziński opowiada cudownie o roli snu. Polecam.

To kolejna rekomendacja świetnej książki. I bardzo wiele praktycznych porad.

Polecam też krótki 15-minutowy filmik na Youtube pani Kelly McGonigal. Ona o sobie mówi – psycholog zdrowia. Ona mówi wprost, że przez ostatnie 10 lat jak pracowała z ludźmi, to robiła im krzywdę. Mówiła to, co większość mówi, że stres nam szkodzi i prowadzi do chorób. Były badania, przez 30 lat obserwowano grupę ludzi. Zadano im potem pytanie: „Czy według ciebie stres jest szkodliwy dla zdrowia?” Okazuje się, że częściej chorują i umierają osoby, które stres postrzegają jako zagrożenie.

Stresują się stresem.

Dokładnie. Stres plus przekonanie o tym, że stres szkodzi, to dużo większe ryzyko zachorowania czy śmierci niż przekonanie, że stres chce mi coś pokazać. Poprzez objawy stresu jakie mam, warto się przyjrzeć i zastanowić co mogę z tym zrobić. To krótki materiał, warto obejrzeć.

Podlinkujemy w notatkach. Jeszcze raz – wielkie dzięki!

Ja również dziękuję!