5 mitów o Facebooku, przez które twój firmowy fanpage jest martwy

utworzone przez | Czerwiec 2015

Przyznaj się: Facebook wpędza cię w kompleksy.

Nie chodzi o twój prywatny profil. Tam życie kwitnie. Znajomi lajkują, komentują, wysyłają Ci wiadomości. Nieważne czy wrzucisz zdjęcie obiadu, który za chwilę zjesz, czy podzielisz się głęboką refleksją w stylu „Ale syf za oknem”, zawsze ktoś zareaguje.

Ale twój firmowy fanpage to porażka.

Kombinujesz jak tylko się da. Jak nie obrazek, to może wideo? Jakiś mądry cytat? Albo konkurs? Próbujesz wszystkiego po kolei, ale odzew jest żałosny. Czasem ktoś kliknie „Lubię to” – i tyle. Komentarze? Od święta. Udostępnienia? Możesz sobie pomarzyć.

Być może myślałeś już nawet, żeby dać sobie z tym spokój. Przestać marnować czas na bzdury. Ale za każdym razem ogarniał cię strach. Jak ludzie to odbiorą? Może pomyślą, że twoja firma ma jakieś kłopoty, skoro zaczyna się ukrywać? Ilu potencjalnych klientów stracisz, jeżeli twoja marka będzie nieobecna na Facebooku?

A może kusiło cię, żeby kupić trochę fanów? Przecież statystycznie rzecz biorąc, im więcej ludzi, tym więcej lajków i komentarzy. Poza tym działa społeczny dowód słuszności: jeżeli ludzie zobaczą, że masz tysiące fanów, to uznają, że warto i też się zapiszą, prawda?

Pora, żebyś pozbył się tych dylematów raz na zawsze. Być może Facebook wcale nie jest dla ciebie? Albo zabierasz się za niego w niewłaściwy sposób?

Mit 1: Facebook to świetne narzędzie promocyjne

Załóżmy na moment, że internet nie istnieje, a ty sprzedajesz powszechnie używany towar, powiedzmy skarpetki. Zamawiasz w drukarni ulotki reklamujące twój sklep. Przy okazji dowiadujesz się, że w weekend w miejskim parku wystąpi Perfect i całe miasto wybiera się na ten koncert.

„Super! Złapię wszystkich w jednym miejscu!” – cieszysz się. Bierzesz parę tysięcy ulotek do plecaka i maszerujesz pod scenę. Wciskasz się w tłum i zaczynasz rozdawać ulotki. Jak myślisz, jak zareagują ludzie?

Większość pewnie będzie się wkurzać, że im przeszkadzasz. Jeżeli nawet ktoś odruchowo weźmie ulotkę, to prawdopodobnie zaraz ją wyrzuci. Ludzie nie będą zwracać uwagi na skarpetki, choćby były nie wiem jak fajne, bo są teraz zajęci czymś innym. Nieważne, że jest ich dużo w jednym miejscu, liczy się ich nastawienie. Nie przyszli tu na zakupy, tylko posłuchać muzyki.

Po co ludzie wchodzą na Facebooka?

  • Utrzymują kontakty towarzyskie – piszą, co sami robią i sprawdzają, co u znajomych.
  • Szukają rozrywki – przeglądają to, co ich znajomi uznali za warte przeczytania albo obejrzenia.
  • Rozładowują napięcie – jeżeli coś wywoła u nich silne emocje, rozładowują je opowiadając o innym o sytuacji, która tak ich poruszyła.

Marki, które mają najwięcej fanów na Facebooku, zwykle dostarczają rozrywki i/lub kupują uwagę odbiorców promocjami. W raporcie Sortrender z maja 2015 r. najwyższe miejsca zajmują:

  • Serce i Rozum (zabawne grafiki i filmiki),
  • Play (konkursy, darmowe doładowania, promocje),
  • Orange (informacje o promocjach).

Rozdawanie rabatów to dość łatwy sposób na przyciąganie uwagi, zwłaszcza jeżeli oferujesz masowy produkt lub usługę. Pod warunkiem, że stać cię na to, żeby pozbyć się części zysku na rzecz klientów.

Nie w każdej branży możesz też pozwolić sobie na rozśmieszanie publiczności.

Mit 2: Nie ma cię na Facebooku – nie istniejesz

Załóżmy, że jakiś klient (obecny lub potencjalny) chce znaleźć twoją firmę na Facebooku. Wpisuje nazwę, klika „Szukaj” – i nic. Nie ma cię. Co wtedy?

Nic. Poszuka w Google. A najprawdopodobniej w ogóle zacznie od Google i nie będzie zawracał sobie głowy Facebookiem.

Są firmy, dla których obecność w mediach społecznościowych nie ma żadnego sensu. Czy założyłbyś fanpage zakładu pogrzebowego? Zdarza się, że ktoś próbuje, ale efekty są… hmmm… mało imponujące.

Gdy twoimi klientami są firmy, może być podobnie. Jeżeli dostarczasz akcesoria i detergenty do maszyn czyszczących posadzki w hipermarketach, to po co ci fanpage? Może nawet być tak, że twoi korporacyjni partnerzy mają odcięty dostęp do Facebooka.

Ale chodzi nie tylko o ograniczenia związane z branżą, w której działasz. Chodzi o to, żeby twoja obecność (lub nieobecność) w mediach społecznościowych nie wynikała z mody, tylko ze świadomej decyzji.

Copyblogger – jeden z największych na świecie serwisów o content marketingu – w październiku 2014 r. skasował swój fanpage liczący 38 tys. fanów. Dlaczego? Bo okazało się, że w przypadku Copybloggera Facebook się nie sprawdził. Okazało się, że dla tej firmy dużo korzystniejsza jest obecność na Google+.

Mit 3: Facebook jest darmowy

To jeden z najbardziej zakorzenionych mitów. Nic dziwnego, skoro Facebook tak bardzo dba o jego podtrzymywanie.

screen-fb-free

Jak jest naprawdę?

  • Jeżeli jesteś prywatną osobą, nie płacisz za korzystanie z Facebooka pieniędzmi. Zamiast tego spędzasz tam czas, angażujesz się w treść (lajkujesz, komentujesz, udostępniasz) i pozwalasz przetwarzać informacje o sobie. Mark Zuckerberg musiałby być skończonym idiotą, żeby odstraszać cię jakimikolwiek opłatami, skoro dajesz mu coś znacznie cenniejszego, co może codziennie sprzedawać reklamodawcom.
  • Jeżeli prowadzisz firmę, nie płacisz za założenie fanpage’a na Facebooku. Jesteś za to dla Facebooka darmowym nośnikiem reklamowym, bo przyciągasz tam swoich klientów i starasz się ich zaangażować. Im skuteczniej to robisz, tym bardziej aktywnych użytkowników ma Facebook i tym łatwiej mu sprzedawać reklamy.

Gdyby tylko o to chodziło, moglibyśmy uznać, że każda ze stron wygrywa. Prywatni użytkownicy mają gdzie rozmawiać ze znajomymi, firmy dostają narzędzie do komunikacji z klientami, a Facebook przy okazji zarabia. Jednak jest jeszcze coś.

Według badania Locowise z kwietnia 2015 r., przeciętny post dociera do… 4% fanów danej strony. Czyli samo założenie firmowego fanpage’a nic nie kosztuje, ale przeciętnie tylko jedna osoba na 25 widzi to, co tam umieszczasz. Chcesz dotrzeć do pozostałych – płać.

Jakby tego było mało, im więcej masz fanów, tym mniejsza część z nich widzi treści, które udostępniasz. Dopóki twoja społeczność nie przekracza 1000 osób, masz szansę, że nawet ponad 20% z nich zobaczy twoje posty. Jeśli zbierzesz milion fanów, dotarcie spadnie do 2%. Im więcej ludzi przyciągasz przed swoje drzwi, tym bardziej Facebook je przymyka. Chyba że podasz numer karty kredytowej.

Mit 4: Im więcej fanów, tym lepiej

Liczba fanów to jedyny wskaźnik popularności fanpage’a, jaki widzą odwiedzający. Zwraca na siebie uwagę, bo wyświetla się w bardzo widocznym miejscu – tuż pod zdjęciem profilowym i nazwą. Dlaczego w takim razie nie warto przywiązywać większej wagi do tej liczby?

Ludzie lajkują strony (czyli zostają fanami) pod wpływem impulsu i za chwilę o tym zapominają. Z tego samego powodu rzadko wycofują się z wcześniejszych polubień – jeżeli nie wykazują zainteresowania postami z danej strony, Facebook po prostu przestaje im je pokazywać. W dodatku liczbą fanów można manipulować (o czym za chwilę). Z tych powodów nie jest to dobry wskaźnik popularności fanpage’a.

Dużo ważniejsze jest zaangażowanie użytkowników w poszczególne posty. Im więcej kliknięć, polubień, udostępnień czy komentarzy pod daną wiadomością, tym wyższa jej wartość w oczach Facebooka i tym większej liczbie osób zostanie ona wyświetlona.

Kusi cię, żeby kupić trochę fanów, „bo to kiepsko wygląda, że tak mało ludzi nas lubi”? Nie rób tego, bo zaszkodzisz sam sobie. Zobacz dlaczego.

  • Najczęściej w tzw. farmach fanów, oferowanych na sprzedaż, znajdują się konta użytkowników z Indii, Egiptu, Bangladeszu, Pakistanu itp. Nawet jeżeli obsługują je ludzie, a nie roboty, nie są to twoi potencjalni klienci.
  • Załóżmy, że miałeś 1000 fanów (nazwijmy ich „prawdziwymi”) i kupiłeś 9000 nowych („fałszywych”). Masz teraz 10 tys. fanów i pękasz z dumy.
  • Facebook przeciętnie pokazuje twoje posty 4% fanów. Wcześniej widziało je 40 osób (prawdziwych fanów). Teraz wyświetlają się 400 osobom, ale nie wiesz ilu jest wśród nich prawdziwych fanów (pomiędzy 0 a 40).
  • Ponieważ twoje posty docierają do mniej zainteresowanej grupy, zaangażowanie spada. Jeżeli wcześniej miałeś np. 5 kliknięć na 40 wyświetleń, to teraz masz w najlepszym razie 5 kliknięć na 400 wyświetleń.
  • Facebook uznaje, że twoje treści stały się mniej atrakcyjne i jeszcze bardziej ogranicza twój zasięg (np. do 2% fanów).
  • Masz dużą liczbę fanów na liczniku, ale realnie docierasz do znacznie mniejszej grupy niż wcześniej.

Mit 5: Facebookiem można się zajmować w wolnych chwilach

Debatę prezydencką Komorowski – Duda, zorganizowaną przez TVP i Polsat, emitowaną w 5 kanałach, oglądało w sumie 10,6 mln osób. Był to prawdopodobnie rekordowy wynik jeżeli chodzi o oglądalność telewizji w Polsce w 2015 r. Dla porównania Facebook ma w naszym kraju ponad ponad 12 mln użytkowników.

Gdybyś miał wystąpić w Dzień Dobry TVN i opowiadać o swojej firmie, z wrażenia nie spałbyś trzy noce, poszedł do fryzjera i kupił nowy garnitur. Niby dlaczego Facebooka nie traktujesz z takim samym, albo i większym respektem?

Media społecznościowe to nie jest coś, co robi się od przypadku do przypadku. To delikatna roślina, którą trzeba regularnie podlewać i nawozić.

Jeżeli decydujesz się być na Facebooku, podejdź do tego na poważnie. O tym właśnie mówimy w 102. odcinku podcastu Mała Wielka Firma.

W tym odcinku omawiamy książki:

Wspominamy również o:

Chcesz wiedzieć jako pierwszy o nowym odcinku podcastu? Zapisz się »

Shares
Share This