Szkoła przetrwania w biznesie, czyli praktyczne wskazówki i rady
dla przedsiębiorców dotkniętych kryzysem

Thomas Edison powiedział kiedyś, że największą słabością człowieka jest poddawanie się. A najpewniejsza droga do sukcesu to podejmowanie kolejnych prób.

W pierwszej połowie 2020 roku na drodze przedsiębiorców stanęła potężna przeszkoda – kryzys związany z pandemią koronawirusa. W jego obliczu można się poddać albo… walczyć dalej.

Kryzysy – mniejsze czy większe – mają to do siebie, że wracają, dlatego warto wiedzieć, jak sobie z nimi radzić.

Zapytałem osoby prowadzące internetowe społeczności dla przedsiębiorców, co można zrobić tu i teraz, żeby podratować biznes, gdy nie można dostarczać swoich usług albo klienci przestali kupować.

Wskazówki, których mi udzielili, można zastosować w najróżniejszych branżach, dlatego zachęcam do zapoznania się z nimi każdego – bez względu na rodzaj prowadzonej działalności.

Linki do osób i firm wymienionych w tym
odcinku podcastu

Prezent dla słuchaczy

Jak poprawić płynność finansową, gdy masz nieregularne przychody? Zapisz się do Klubu MWF i pobierz ściągę Chcę to 

3 rzeczy do zrobienia po wysłuchaniu tego podcastu

  1. Przeanalizuj swoje finanse. Teraz musisz przede wszystkim przetrwać, a to wiąże się często z koniecznością ograniczania strat. Przejrzyj umowy, spróbuj dogadać się z klientami i kontrahentami. Określ poziom, poniżej którego zaczniesz ciąć koszty albo po prostu wycofasz się z biznesu. Czasem nie warto walczyć za wszelką cenę.
  2. Poszukaj możliwości tam, gdzie inni ich nie widzą. Wypróbuj niestandardowe podejście do sprzedaży, zastanów się, co może się przyjąć na rynku w nowej sytuacji albo niedługo po tym, jak wszystko zacznie wracać do normalności.
  3. Rozważ wprowadzenie nowej strategii marketingowej, a nawet – jeżeli możesz sobie na to pozwolić – zwiększenie inwestycji. Reklamy, choćby te na Facebooku, są teraz tańsze – może warto to wykorzystać? Poza tym wielu świetnych fachowców traci teraz pracę, więc możesz spróbować pozyskać ich do swojego zespołu.

Podcast do czytania

Nie ma jednej metody na kryzys działającej w 100% przypadków. Gdyby było inaczej, to nigdy nie dochodziłoby do kryzysów, bo wszyscy stosowaliby ten cudowny sposób.

Postanowiłem zapytać kilka osób o ich najlepsze rady na kryzys. Osoby te mają różne doświadczenia i działają w różnych branżach, ale łączy je jedno: prowadzą społeczności internetowe skupiające przedsiębiorców.

Niektóre z udzielonych rad są bardzo zaskakujące, a część z nich się powtarza. Przestrzegam jednak przed traktowaniem tych drugich z lekceważeniem i kwitowaniem ich stwierdzeniem: „O tym już wiem, dajcie mi coś innego”. Prawda jest bowiem taka, że nie wystarczy znać sposób na walkę z kryzysem. Trzeba go jeszcze wdrożyć w życie!

Starałem się też odnieść do każdej wypowiedzi, dzieląc się moim własnym doświadczeniem przedsiębiorcy, któremu również nie udało się uniknąć kryzysów.

Kieruję moją radę przede wszystkich do tych, którzy przed kryzysem promowali swój biznes w płatnych kanałach reklamowych Facebooka, LinkedIna czy Google. Jeżeli możecie sobie na to pozwolić, to róbcie to dalej.

Co prawda inwestowanie w marketing w czasach kryzysowych wydaje się mało rozważne, ale może się to opłacać ze względu na fakt, że kanały, takie jak Facebook Ads, są systemami aukcyjnymi. Oznacza to, że koszt pozyskania klienta uzależniony jest od tego, jak dużo naszych odbiorców i ich uwagi jest do kupienia na rynku oraz jak wiele firm się o tę uwagę licytuje.

Zamknięci w tej chwili w domach ludzie spędzają mnóstwo czasu, przeglądając kanały społecznościowe, a jednocześnie o ich uwagę zabiega teraz mniej firm, ponieważ wiele z nich wstrzymało swoje kampanie lub znacząco zmniejszyło budżety reklamowe. W rezultacie my możemy promować się taniej.

Oczywiście trzeba się mocno zastanowić, co warto promować w sytuacji, gdy wielu klientów wstrzymało swoje decyzje zakupowe. Niemniej można wykorzystać ten czas na budowanie pierwszych etapów lejka sprzedażowego, czyli np. docieranie do nowych klientów, a do etapu sprzedaży przejść, gdy życie i biznes zaczną wracać do normalności.

Ja sam podwoiłem w moich projektach budżety reklamowe dla kampanii promujących content i pierwsze etapy lejka sprzedaży. Muszę powiedzieć, że koszty w niektórych przypadkach spadły nawet trzykrotnie!

Jeszcze lepiej wygląda sytuacja w branżach, które nie zostały tak bardzo dotknięte kryzysem, ponieważ działający w nich przedsiębiorcy mają okazję do tańszego pozyskiwania klientów w całym lejku sprzedażowym.

W tym wszystkim zalecam jednak zachowanie dużej dawki zdrowego rozsądku. W niepewnych czasach trzeba w pierwszej kolejności zadbać o swoją prywatną poduszkę finansową.

A co ja o tym myślę?

W kryzysie nie tylko reklamy są tańsze!

W 2009 roku szukałem handlowca do swojej firmy. Jedną z kandydatek na to stanowisko była Ania, która pracowała wcześniej w dużej firmie handlującej sprzętem komputerowym i odpowiadała za rynek wschodni. Niestety, z powodu kryzysu rynek ten przestał praktycznie istnieć i Ania straciła pracę.

Kryzys to okazja do znalezienia pracowników, którzy w normalnych warunkach byliby dla ciebie niedostępni

Skuszony jej dobrymi referencjami zaproponowałem jej współpracę, mimo że na początku nie mogłem zaoferować jej takiego wynagrodzenia, jakie miała dotychczas w poprzedniej firmie. Ania była na szczęście skłonna do negocjacji i w tym momencie mija 11 lat, odkąd razem pracujemy.

Kryzys jest więc także okazją do znalezienia pracowników lub współpracowników, którzy w normalnych warunkach byliby dla ciebie niedostępni. Oczywiście trzeba mieć pieniądze, które można w tym czasie przeznaczyć na taką inwestycję.

Polecam metodę powszechnie stosowaną przez inwestorów giełdowych. Ja sama doświadczyłam bolesnej porażki biznesowej i choć wtedy jeszcze nie znałam tej metody, zastosowałam ją trochę przez przypadek.

W tamtym czasie uważałam to za totalną katastrofę, ale teraz już wiem, że jest to najlepsza rzecz, jaką można zrobić, kiedy biznes zaczyna tracić płynność finansową.

Mowa o metodzie stop losses. Na giełdzie polega to na ustawieniu ogranicznika strat. Jeżeli giełda spada poniżej tego ograniczenia, automat zamyka twoją pozycję. Jesteś wprawdzie na stracie, ale nie możesz stracić więcej niż margines, który sobie założyłeś.

W biznesie trzeba działać podobnie. Trzeba ustawić sobie swój własny alert i jeśli zejdziesz poniżej niego, zaczynasz podejmować konkretne działania: tniesz koszty lub po prostu wychodzisz z danego biznesu.

Wiem, że jest to trudne, zwłaszcza że w takich sytuacjach włącza nam się instynkt przetrwania za każdą cenę. To jest jednak moment, w którym wiele osób popełnia gigantyczny błąd. Zastawiają swoje prywatne majątki, zapożyczają się u rodziny lub wpadają w spiralę kredytową. Nie daj się w to wciągnąć!

Kryzys kiedyś minie, a ty dzięki takiemu doświadczeniu odbudujesz o wiele silniejszą firmę. Mówię to z własnego doświadczenia. Takie sytuacje, choć niewątpliwie trudne, bardzo nas hartują.

Czasami walka za wszelką cenę to najgorsza rzecz, jaką możesz zrobić. Skutki bywają katastrofalne: zastawiasz swój majątek, zapożyczasz się i wpadasz w spiralę kredytową

Zachęcam także do wejścia z biznesem do świata online, bo jak nie teraz, to kiedy? Moja poprzednia porażka nauczyła mnie, że muszę budować biznes, który stoi na dwóch silnych nogach: agencja nieruchomości i platforma szkoleniowa online. Agencja teraz nie zarabia, ale kursy inwestycyjne sprzedają się bardzo dobrze, bo ludzie chcą wiedzieć, jak wykorzystać możliwości inwestycyjne, które za chwilę pojawią się na rynku.

Oba filary mojej działalności są związane z tą samą branżą, ale są to jednocześnie dwa zupełnie różne modele sprzedaży, dwa różne produkty.

Świat zmierza w kierunku e‑commerce od dawna, ale teraz ten proces z pewnością przyspieszy.

A co ja o tym myślę?

Rzeczywiście, czasem zakończenie działalności może być najlepszym rozwiązaniem, choć z pewnością jest to bardzo trudna emocjonalnie decyzja.

Moją pierwszą działalnością zaraz po założeniu firmy była agencja opiekunek do dzieci. W pewnym momencie zorientowałem się, że ten model biznesowy się nie spina. Decyzja o wycofaniu się z tego była trudna, bo tak naprawdę wiązała się ona z przyznaniem się do porażki – przed sobą i przed innymi. Niemniej było to najrozsądniejsze rozwiązanie.

Finanse wcale nie muszą być tutaj głównym powodem. Może być przecież także tak, że stracisz serce do tego, co robiłeś do tej pory, i w takiej sytuacji również warto rozważyć zmianę obranego kierunku.

Zadaj sobie pytanie, czy gdybyś dzisiaj miał zaczynać od zera, to wybrałbyś tę samą branżę i tę samą działalność, którą obecnie prowadzisz. Kryzys może tworzyć okoliczności sprzyjające tego typu przemyśleniom.

Oczywiście, rozpoczynanie wszystkiego od zera jest trudne, ale z doświadczenia wiem, że jeżeli zaczynasz w kryzysie, to masz niższe oczekiwania. Nie masz takiego ciśnienia, że ten biznes musi zacząć zarabiać od razu. Jesteś dla siebie bardziej wyrozumiały i nie porównujesz się na każdym kroku z innymi.

Kiedy jednak uda ci się wytrzymać ten czas, to gdy nadejdzie lepsza koniunktura, ty będziesz silniejszy, a ci, którzy dopiero zaczynają, będą kilka kroków za tobą.

Poszukaj możliwości w świecie online. Być może część twoich usług można już dzisiaj realizować zdalnie. Na taki model działania przeszło w ostatnim czasie wielu przedstawicieli różnych branż: psycholodzy, instruktorzy fitness, a nawet osoby prowadzące gabinety kosmetyczne.

Jeżeli jednak nie masz żadnej możliwości, żeby sprzedawać w ten sposób swoje produkty czy usługi, zastanów się, czy nie mógłbyś sprzedawać w tym modelu swojej wiedzy, np. w formie konsultacji, szkoleń i kursów online albo e-booków.

Kluczem jest, żeby przetrwać na rynku. Obecna sytuacja kiedyś się zmieni, klienci znowu zaczną kupować, więc staraj się cały czas do nich docierać i budować z nimi relację.

A co ja o tym myślę?

Z pewnością mogą tutaj pojawić się głosy, że nie każdą działalność można przenieść do internetu. Niemniej zawsze możesz spróbować wykorzystać to medium do uczenia innych tego, na czym sam zarabiasz.

Najprostszym rozwiązaniem są konsultacje, bo odbywają się one zwykle jeden na jeden i nie potrzebujesz do ich przeprowadzenia żadnych narzędzi. Może to być zwykła rozmowa przez Skype, do której nawet nie musisz przygotowywać żadnego programu, bo po prostu odpowiadasz na pytania drugiej strony!

E-book wymaga nieco więcej zaangażowania, bo jednak trzeba go napisać, choć technicznie jest to zwykły plik PDF. Najbardziej pracochłonny jest z pewnością kurs online, a zainteresowanym tą formą przekazywania wiedzy polecam między innymi 174. odcinek podcastu z Jackiem Wolniewiczem o tworzeniu kursów online.

A co jeśli boisz się, że ucząc innych tego, na czym sam zarabiasz, wychowasz sobie konkurencję? No, cóż, prawdopodobnie tak właśnie będzie, ale nie warto się tym aż tak bardzo przejmować.

Po pierwsze – możesz kogoś nauczyć rzemiosła, ale nie sklonujesz siebie i nie przekażesz mu całej swojej wiedzy, sposobu bycia czy charakteru. Każdy specjalista jest dla klientów atrakcyjny w inny sposób, nawet jeśli zestaw umiejętności w przypadku różnych specjalistów jest taki sam.

Możesz kogoś nauczyć rzemiosła, ale nie możesz się sklonować, więc twój sposób bycia i charakter nadal będą cię wyróżniały i przyciągały klientów

Po drugie – im więcej osób w danej branży wykonuje dobrą robotę, tym lepiej dla branży i tym większa świadomość klientów, a to uderza najbardziej w najsłabszych przedstawicieli tego biznesu. Odkąd klienci poznali smak salonów fryzjerskich, w których pracują styliści, a nie fryzjerzy, w których panuje odpowiednia atmosfera i można się naprawdę zrelaksować, coraz mniej osób chodzi do zwykłych zakładów fryzjerskich, w których po prostu ścinane są włosy. Klienci są gotowi zapłacić więcej, ale ich oczekiwania także wzrosły.

Po trzecie – ucząc innych, szybciej się rozwijasz. Musisz stale uzupełniać wiedzę, żeby móc odpowiadać na pytania swoich uczniów, a także inspirujesz się działaniami swoich kursantów, odkrywając nowe rozwiązania.

I po czwarte – jeśli ty nie będziesz uczył ludzi, zrobi to ktoś inny i to on na tym zarobi.

Spójrz na kryzys przez pryzmat filozofii błękitnego oceanu. Poszukaj możliwości tam, gdzie inni ich nie widzą.

Nie chodzi o to, żeby nagle się przebranżowić i zrobić z kancelarii szwalnię maseczek, ale żeby włączyć w sobie inne myślenie i przyjąć inny punkt widzenia w stosunku do własnego biznesu.

Rozmawiaj z ludźmi z innych branż. Być może ich rozwiązania będą dobre dla twojej firmy, a twoje rozwiązania przydadzą się im. Może w ten sposób odkryjesz nowe możliwości sprzedawania swoich produktów i usług.

Jako prawnik dostaję również mnóstwo zapytań o to, jak wyjść z umowy, jak wypowiedzieć umowę, jak zakończyć współpracę, co z zadatkiem, co z zaliczką, co ze szkoleniem, za które zapłaciłem, co z pieniędzmi, które wpłacili mi klienci… Dzisiaj najważniejszy jest dialog i szukanie sposobu wyjścia z danej sytuacji. Możliwe, że każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie i każdy ma inne rozwiązanie.

Najgorsze jest czekanie z nadzieją, że coś się samo załatwi. Nie czekaj na ustawy i pomoc od państwa. Rozporządzenia pisane na kolanie nigdy nie są dobre i powodują więcej złego niż dobrego.

Weź biznes w swoje ręce i nie oglądaj się na innych. Polacy są kreatywni i teraz jest czas, żeby z naszej narodowej umiejętności kombinowania zrobić dobry użytek.

A co ja o tym myślę?

Zdecydowanie warto szukać niestandardowych rozwiązań. Wiele firm już to zresztą robi. Kluby fitness zamieniły się w wypożyczalnie sprzętu, restauracje sprzedają vouchery online, które teraz zapewnią przychody na przetrwanie i które będzie można zrealizować, gdy świat wróci do normalności. Mój optyk wysłał newsletter z informacją, że wprawdzie zamyka zakład, ale będzie rozwoził swoim klientom do domów zamówione wcześniej okulary oraz zapas soczewek kontaktowych, do których zakupu nie trzeba wykonywać badań.

Szukając rozwiązania w kwestiach spornych z klientem lub kontrahentem, staraj się myśleć perspektywicznie, żeby nie zepsuć waszej relacji

Jeśli chodzi o kwestię niewywiązywania się z umów, to mnie również ona dotknęła. W pierwszym tygodniu kwietnia planowałem urlop na Teneryfie. Pobyt w hotelu wykupiłem już jesienią ubiegłego roku. Ze względu na fakt, że linie lotnicze zawiesiły loty, a granice zostały zamknięte, nie mogłem jednak wyjechać. Hotel zwrócił mi pieniądze, mimo że nie miał takiego obowiązku, ponieważ moja rezerwacja była bezzwrotna. W efekcie istnieje duże prawdopodobieństwo, że zdecyduję się na ponowne skorzystanie z ich usług, bo gdyby nie chcieli pójść mi na rękę, już nigdy byśmy się nie zobaczyli.

Rozwiązując takie dylematy, warto więc myśleć perspektywicznie i dbać o długofalowe relacje z klientem.

Nie siej paniki i nie ulegaj jej. Narzekanie nic ci nie pomoże.

Nie trać czasu, który zyskałeś dzięki temu, że nie musisz dojeżdżać do biura. Zamiast przeznaczać go na oglądanie seriali na Netfliksie, wykorzystaj go do zdobywania wiedzy.

Ja mam dwa procesy edukacji: pracuję nad swoim angielskim i zgłębiam temat lejków sprzedażowych, bo zawsze chciałem to zrobić, ale nie miałem czasu.

Poza tym wszystko, co do tej pory robiłem offline, muszę przełożyć na model online. Mówię tu choćby o kilkudziesięciu szkoleniach, które planowaliśmy przeprowadzić w tym roku.

Muszę szybko nauczyć się, jak to zrobić, żeby jakość szkoleń była jak najwyższa.

Reprezentanci branży gastronomicznej mogą rozważyć dowozy zamówień do domów klientów. Nie muszą tego robić sami, mogą skorzystać na przykład z platform, typu Pyszne.pl czy PizzaPortal.pl.

To wszystko nie gwarantuje, że przetrwasz kryzys, ale może pomóc ci złagodzić jego skutki.

A co ja o tym myślę?

Istnieje narzędzie, zwane macierzą Eisenhowera, pomagające zarządzać zadaniami. To prosty schemat, który można sobie narysować na zwykłej kartce, a wygląda on mniej więcej tak:

Macierz Eisenhowera

W I ćwiartce mamy zadania pilne i ważne. To wszelkie kryzysy, nagłe sytuacje i pożary, którymi należy się zająć od razu. W III ćwiartce mamy zadania pilne, ale nieważne. Może to być jakaś papierowa robota, którą trzeba wykonać, ale która sama w sobie nie za bardzo pchnie nasz biznes do przodu. Warto rozważyć delegowanie tego typu zadań. Czynności z IV ćwiartki – niepilne i nieważne, takie jak spędzanie czasu na portalach plotkarskich – najlepiej w ogóle eliminować.

Większość czasu spędzamy zwykle właśnie na zadaniach z tych trzech ćwiartek. Tymczasem teraz warto zająć się tym, co niepilne, ale ważne – czyli II ćwiartką. Może to być opracowywanie strategii, rozwój, dokształcanie się czy nawiązywanie relacji. To są rzeczy, które mogą pchnąć nasz biznes do przodu, choć zwykle zostawiamy je na później, bo nie przynoszą natychmiastowych efektów.

Zajmij się rzeczami, które dobrze byłoby zrobić, ale na które nigdy nie mogłeś znaleźć czasu

Przeniesienie biznesu ze świata offline do online jest trudne, zwłaszcza jeśli musimy to zrobić od razu. Jest to tym trudniejsze, że wiele osób będzie chciało działać podobnie i nagle zrobi się dość tłoczno.

Warto zatem pogodzić się z perspektywą, że w tym okresie przejściowym być może będziesz musiał wykonać jakąkolwiek pracę, która pozwoli ci się utrzymać. Nie zawsze możemy robić to, co chcemy. Czasem trzeba robić to, co musimy, żeby przetrwać.

Kryzys to doskonała okazja do zastanowienia się nad swoim modelem biznesowym i nad tym, czy można jakoś zmienić formę sprzedawania produktów lub usług albo formę dotarcia do klienta. Stanie w miejscu i zamartwianie się to nie jest droga do sukcesu.

Warto odgrzebać swoje dawne pomysły i projekty, które nigdy nie ujrzały światła dziennego, i właśnie teraz je dopracować i wystartować z nimi. Może dzięki temu uda się wypracować nowe źródła dochodów?

Spróbuj stworzyć nowy produkt online, dopracuj stronę internetową… Wróć do planów, na które nigdy nie miałeś czasu.

Dodatkowy wolny czas można wykorzystać na napisanie nowych artykułów na blog, poprawę SEO na stronie, odświeżenie newslettera. Można się zastanowić nad obniżeniem kosztów działalności i np. zrezygnować z niektórych abonamentów.

Szukaj w internecie darmowych szkoleń, np. na temat działania na Facebooku czy Instagramie. Jest tego cała masa – nic tylko korzystać i się rozwijać!

A co ja o tym myślę?

Bardzo podobała mi się wskazówka Moniki na temat pomysłów czekających w szufladzie na to, aż do nich wrócimy.

Czasem jest tak, że nasza podświadomość pracuje nad takimi spisanymi kiedyś pomysłami, nawet jeśli na co dzień o nich nie myślimy, ani nie pamiętamy. Przekonałem się o tym na własnej skórze.

Kiedy startowałem z czasopismem Branża Dziecięca, sporządziłem sobie dokument, w którym spisałem strategiczne cele, czyli co bym chciał osiągnąć w ciągu najbliższych trzech do pięciu lat. Zapisałem ten plik na dysku i… zająłem się bieżącymi sprawami.

Warto poświęcić czas na spisanie planów i pomysłów. Czasem to pierwszy poważny krok do ich realizacji

Wróciłem do niego po latach, zupełnie przypadkowo, kiedy robiłem porządki na komputerze podczas przenoszenia plików na nowy.

Okazało się, że zupełnie nieświadomie wszystkie te cele zrealizowałem. Dziś jestem pewien, że udało mi się to dlatego, że kiedyś poświęciłem czas, żeby przygotować ten dokument, i mój mózg intensywnie nad tym pracował.

Może ty też jesteś teraz bliżej zrealizowania jakiegoś założonego kiedyś celu, niż ci się wydaje? Warto zajrzeć do szuflady!

Przy okazji zapraszam do posłuchania 302. odcinka podcastu Mała Wielka Firma, w którym omawiam sposoby na poprawę płynności finansowej.

Kryzys to test dla każdego przedsiębiorcy.  Pokazuje słabości twojej firmy, ale także tworzy szanse, tzw. business opportunity.

Najgorsze, co możemy zrobić, to ulec lękowi i zwinąć skrzydła. Prawda jest taka, że większość przedsiębiorców tak właśnie zrobi! A to oznacza, że na rynku robi się dużo więcej miejsca.

Kryzys to czas na wyskoczenie przed szereg, zmianę modelu biznesowego, rewizję strategii, a czasem zamknięcia jednej firmy, by druga mogła wystrzelić.

Firmy budowane albo zmieniane podczas kryzysu są później odporniejsze na kolejne załamania. Firmy działające niestandardowo w kolejnych latach w czasach prosperity tworzą trendy.

A co ja o tym myślę?

Duża część naszych działań nie wynika z tego, co sobie zaplanujemy, ale z otoczenia, w którym działamy.

Bracia Chip i Dan Heath w swojej książce „Pstryk. Jak zmieniać, żeby zmienić” opisują pewien eksperyment. Widzowie przychodzący na seans do kina dostawali popcorn w kubełkach dużych lub ogromnych – oba rozmiary były nie do przejedzenia. Szkopuł w tym, że ten popcorn był naprawdę obrzydliwy. Smakował podobno jak styropianowy wypełniacz do paczek, niektórzy nawet zwracali się po seansie do obsługi o zwrot kosztów – zapominając, że popcorn był za darmo!

Badania wykazały, że osoby, które dostały ogromny kubełek, zjadały średnio o 53% więcej obrzydliwego popcornu niż ci, którzy otrzymali duży kubełek. Sama wielkość opakowania wpływała na ich zachowanie w danej sytuacji.

Kryzys to okoliczności, które kształtują nasze działania: zmusza nas do kreatywnego myślenia i potęguje koncentrację

Kryzys jest trochę takim kubełkiem. To są okoliczności, które kształtują nasze działania. Zmusza nas do bardziej kreatywnego myślenia i do tego, abyśmy poradzili sobie w zaistniałej sytuacji. Poza tym wymusza koncentrację na celu.

Nie znaczy to, że kryzys jest czymś pozytywnym. To oczywiście ogromny stres, z którym nie każdy jest sobie w stanie sam poradzić. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że jeżeli w tych trudnych warunkach uda się coś sprzedać albo stworzyć, to gdy kryzys minie – bo minie na pewno! – będzie tylko łatwiej.

Przede wszystkim zadaj sobie pytanie, jak bardzo lubisz to, co robiłeś przed wystąpieniem kryzysu. Teraz może być dobry moment na wystartowanie z czymś, o czym zawsze marzyłeś.

Ludzie siedzący w domach więcej czasu spędzają w mediach społecznościowych, więc wykorzystaj ten czas do budowania marki.

Kryzys można podzielić na trzy etapy. Pierwszy pojawia się w momencie, gdy widzimy, że już jest źle. Najlepiej wówczas przeprowadzić akumulację gotówki: posprzedawać to, co jest nam niepotrzebne, pozbyć się niektórych zobowiązań i zastanowić się, czy wszyscy ludzie, z którymi pracujemy, są nam niezbędni.

Działania w kryzysie można podzielić na trzy etapy: akumulację gotówki, rozważne inwestowanie i monetyzowanie wcześniejszych inwestycji

Drugi etap to przeczekanie, aż rynek zacznie się odbijać. Jeden z klientów powiedział mi kiedyś, że nikt nie jest w stanie wskazać, gdzie jest dołek. Z tego powodu daleki jestem od rzucania się teraz na inwestowanie, bo po prostu nie wiem, czy jest teraz na to najlepszy moment. Jedyna inwestycja, jaka wydaje mi się teraz sensowna, to właśnie w budowanie marki. Można też przemyśleć zmianę modelu biznesowego.

Trzeci etap to stopniowy powrót do normalności. Gdy sytuacja zacznie się stabilizować, będziemy krok przed konkurencją i będziemy mogli monetyzować to, co wcześniej zasialiśmy.

A co ja o tym myślę?

Specjaliści z firmy McKinsey & Company przeprowadzili badania dotyczące kryzysu z lat 2000-2001, które obejmowały 18 lat – 9 przed kryzysem i 9 po nim. Najważniejszy wniosek jest taki, że firmy, które na kryzysie nie traciły lub wręcz się na nim wybijały, inwestowały więcej w reklamę, sprzedaż i badania oraz rozwój.

Mówiłem o tym dość szczegółowo z Pawłem Tkaczykiem w – uwaga – 5. odcinku Małej Wielkiej Firmy o zarabianiu na kryzysie. Być może trudno w to uwierzyć, ale wszystko, o czym tam rozmawialiśmy, jest nadal aktualne!

Wyraź swoją opinię Dodaj komentarz
Podaj dalej Jeśli spodobał ci się ten odcinek - udostępnij go swoim znajomym:

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Wątki komentarzy
0 Odpowiedzi w wątkach
1 Obserwujacy
 
Komentarz mający najwięcej reakcji
Najaktywniejszy wątek komentarzy
2 Komentarze autorów
JoannaOla Najnowsi autorzy komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ola
Gość
Ola

Ciekawy odcinek – dziękuję. Niestety, nie wszyscy myślą perspektywicznie i po ludzku do klienta (nawiązując do przykładu hotelu na Teneryfie). Kryzys daje też możliwość przyjrzenia się z kim współpracujemy. Miałam prenumeratę Social Media Manager (papierową plus online), która skończyła mi się w marcu (chyba – bo na mailu nie mam umowy bo nie wysyłają, musiałabym sprawdzić w banku, kiedy w 2019 poszła płatność). Wydawca, czyli Forum Media zastosowało nieuczciwe praktyki rynkowe i przedłużyło mi tę prenumeratę o kolejny rok. Nie wiem, czy gdyby była inny sytuacja to chciałabym tę prenumeratę czy nie. Problem jest taki, że nikt nie zapytał mnie o zdanie (swoja drogą informację o zaległej płatności przysłali w niedzielę wielkanocną). Nie dostałam wcześniej żadnego maila, nawet z fakturą do opłacenia. Poprosiłam ich o anulację prenumeraty, ponieważ jak… Czytaj więcej »

Joanna
Gość

Sztos, genialny odcinek, takiej dawki wiedzy nie otrzymałam już dawno. Każda część bardzo mocno edukująca. Dziękuję, stronę dodaję do ulubionych.